• godz: 19:10 data: 2010.02.21
Pierwsza notka w tym roku ^^
Tak jak tytuł notki jest to moja pierwsza notka w tym roku, a zarazem pierwsza od ponad pół roku od mojej ostatniej. Jakoś nie chciało mi się pisać nic, nawet fakt o tym że spełniło się moje marzenie i mam znowu kota w domu :) Już dawno zabierałam się za pisanie notki, no ale jak widać wyszło jak wyszło..eh te moje lenistwo :) Stwierdziłam, że dziś sobie znajdę czas i napiszę tę notkę, bo już i Iza i Mirek się pytali co z moim blogiem. Więc zacznę tak:

14 października 2009r. przyniosłam do domu kota tzn. dziś już Kacperka. Rano nie mogłam się doczekać aż po niego pójdę i poszłam gdzieś ok. godziny 11, był to pierwszy dzień gdy u nas spadł śnieg i było strasznie zimno, na szczęście nie mam daleko do domu z działek. Pan Nikodem otworzył nam drzwi w domku na działce gdzie miał 4 małe kotki i w tym mój Kacperek, do dziś pamiętam jak on się bał, nie chciał mi się dać w ogóle złapać na ręce tylko się krył, ale dałam radę. W domu przez dwa dni miauczał, chyba tęsknił za mamą i nam się ukrywał stwierdziliśmy, że damy mu chyba na imię Sprinter od jego szybkości jak przed nami wszystkimi się krył, ale potem zostawiliśmy takie imię jak go nazwał Pan Nikodem i oczywiście Kaspi reaguje na nie :D a na żadne kici kici nie, tylko jak po imieniu go wołamy. Już w pierwszy dzień szukaliśmy go 1,5 godz :D Znaczy ja podejrzewałam, że jest w luce pod meblami u brata i tak też się nie myliłam. Musieliśmy go nauczyć kuwetkowania bo nie potrafił, ale w przeciągu 2 dni się nauczył do czego służy kuweta :) Potem po miesiącu w domu pojechaliśmy z nim do Pani weterynarz teraz mam naprawdę super Panią weterynarz miła i nie droga :) No i musieliśmy wyleczyć Kacprowi świerzbowca, bo miał w uszach, szybko się to wyleczyło i Kacper nie musi już się drapać w uszy non stop. Kaspi nie lubi wychodzić na dwór jest typowym kotem domowym, dla niego wyjść na dwór to katorga :D Wtedy taki kochany jest, że za nie wyciągnięcie jego pazurków wbitych w nasze w plecy oddał by wszystko byle nie wyjść z nim na podwórko :D. Normalnie Kacper w domu jest żywiołowym kotem, naprawdę zadowolony z życia wariat :D Mamy w domu zawodowego piłkarza, on jak to moja mama mówi on by ograł naszą polską drużynę sam na ich 10 :D Szalony… ;o) Jest udanym łowcą strasznie wysoko skacze i swoją ulubioną myszkę łapie naprawdę z dopracowaniem technicznym :D Siatkarz :D Łapkami gra choćby paletkami. Czasem mam też wrażenie, że mam w domu małego pieska, bo aportuje piłki i przynosi w pysku do ręki :D Kacper jest swego rodzaju chwalipiętą, jak złapie myszkę to zazwyczaj łapie ją do pysku i leci się pochwalić bratu, albo mamie, że złapał mysz :D Jest straszną przylepą :D Zawsze zazdrościłam ludziom tym którzy mają kota takiego przylepę, że śpi na kolanach, da się nosić na rękach, głaskać i nie gryzie, a teraz sama mam takiego kota, za to go kocham najbardziej. Jak na kota to on jest najmądrzejszym kotem jakiego mieliśmy, potrafi wskoczyć na najwyższe meble w mieszkaniu, z każdego miejsca wyciągnie swoją myszkę jest bardzo dobrym kombinatorem, potrafi otwierać szuflady, otwierać drzwi i co lepsze jest udanym masażystą xD Normalnie wskakuje jak już jestem w łóżku mi na plecy i łapkami tak jakby ugniata i przednimi i tylnimi xD hehe co lepsze jak skończy to czuć takie odprężenie ^^. Czasem oczywiście zdarza się, że mam ochotę go zabić, ale szybko przechodzi mi złość na niego ^^ Nawet jak mi zrzuca co jakiś czas te kaktusy z okna i muszę je na nowo wkładać, a te kolce są straszne :P

Kilka fotek Kacpra:

Pierwsze dni Kacperka w domu:



Kacper dziś:



--------------------------------------------------------------

Z panem G już się kontakt urwał całkiem, jak to po czasie idzie zauważyć jak to człowiek potrafi się zmienić…heh w Sylwka się nie odezwał, normalnie w szoku byłam jak mi odpisał na drugi dzień po jego urodzinach z podziękowaniem za życzenia, ale już na moje pytanie mi nie odpisał, ale nie było aż takie istotne, żebym musiała na siłę znać odpowiedź, trudno bywa. Szkoda, że urwał się kontakt, bo naprawdę świetnie nam się pisało i porozumiewało, baa nawet innym się za to oberwało, że kontakt był o wiele słabszy, bo G był na pierwszym miejscu, co lepsze był jakby moja bratnia dusza, dużo cech mieliśmy wspólnych i myślami szło się porozumiewać. Z początku ciężko było się przyzwyczaić do innej rzeczywistości, że już się z nim nie rozmawia itp., ale potem jakoś tak szybko czas zleciał, że w bardzo szybkim tempie zapomniałam o nim, może nawet i dobrze, nie było mi tak ciężko.

Pierwszy raz w tej szkole byłam z siebie zadowolona, byłam 4 w klasie pod względem średniej :D tzn. miałam średnią 4.0 na półrocze, sama się szczyciłam tym, że mam taką fajną średnią jak na mnie :) Ciężko w szkole średniej mieć dla lenia wysoką średnią :D Jakbym się uczyła to może i bym miała fajne średnie, ale mi się po prostu nie chce :D

Ostatnio z Ewą jesteśmy dobre kombinatorki :D Sprawdzian z angola napisałyśmy ładnie, po za tym klasa też dobrze napisała, bo daliśmy im odpowiedzi, ale babka skapała się, że coś jest nie tak i powiedziała, że chyba nie będzie już robiła sprawdzianu ze swojej książki..oby nie, bo my mamy odpowiedzi do końca roku szkolnego… Tak samo z maty dorwałyśmy sprawdzian ^^ miejmy nadzieję, że nie zmieniła go przez całe ferie, bo ja z logarytmów jestem zielona, a mam już prawie wszystkie rozwiązania do sprawdzianu…. do obu grup, oczywiście nikt tego nie dostanie, oprócz Ewy ;].
W szkole dałam plakat na temat matematyki w muzyce, może coś mi się uda zdobyć :) fajnie by było.

W środę 17 stycznia rodzice kupili nam (ja i rodzeństwo) laptopa, jak na razie świetnie się spisuje, wszystkie gry co chciałam mi śmigają :) Rodzice też zadowoleni, bo kupi sobie z okazji 20 rocznicy ślubu telewizor LCD :) Opłacało się z mamą wstawać rano i marznąć godzinę przed otwarciem sklepu, bo zależało nam na obu sprzętach, a wiemy jak było nieraz w Auchan jak były jakieś okazje do nabycia sprzętu – kto pierwszy ten ma.

Nic już więcej istotnego nie pamiętam więc na tym kończę notkę :D


Komentuj(1)
• godz: 19:34 data: 2009.09.15
Szkoła...
Wreszcie mi się zachciało cokolwiek napisać na blogu ;) Ojj lenistwo jest straszne…nic się człowiekowi nie chce. Toż już miałam napisać notkę od razu po przyjeździe z wakacji, a tu lipa…brak chęci do pisania, a raczej z lenistwa :) Już zdążył się rozpocząć rok szkolny, a ja dalej notki nie mam z wakacji :D Więc napiszę tylko tyle ile pamiętam z nich :)


Więc mój wyjazd na wakacje zaczynał się dnia z 20 na 21 ;) także pierwszy raz jechaliśmy w tygodniu, ale wcale nie było tak źle jak myśleliśmy :) Ale już od samego początku coś nam wyjazd nie szedł okazało się, że w Gliwicach jechaliśmy jakąś drogą do nikąd, nie było nigdzie zjazdu na A4, no cóż jechaliśmy za tirem firmy Raben, ale się niestety okazało, że on jechał na bazę. Na szczęście obok była stacja i tata poszedł się zapytać jak z tamtąd wyjechać. Wyjechaliśmy gdzieś, ale jechaliśmy na rondzie pod zakaz, potem tata szybko nawrócił i jakimś cudem udało nam się wyjechać gdzieś na A4. Godzinę straciliśmy na takim jeżdżeniu po Gliwicach, jak już wyjechaliśmy na A4 to byliśmy szczęśliwi.
A i tak dziwnym zjawiskiem było to, że pecha nam zawsze przynosiła płyta zespołu Basic Element – The Truth co ją włączyliśmy to zawsze jakieś fatum^^ Całą trasę zniosłam dobrze, jedynie gdzieś już blisko Ustki mi się trochu zrobiło niedobrze, ale dotrwałam :D W Przewłoce (K.Ustki) oczywiście zostaliśmy miło powitani przez właścicieli, u których byliśmy 2 lata temu :) Domek mieliśmy już zwolniony, prosto się wprowadzać z bagażami :) Kto chciał to powkładał sobie ciuchy do mebli, ja tam poszłam od razu spać :P Wstaliśmy bodajże ok. 19 ;) Potem poszliśmy na Ustkę pospacerować, pooglądać :) I jakoś tak dzień zleciał. Następne nasze dni wyglądały podobnie, rano ok. 10 się wstawało, potem się szło na plażę opalać do godziny 17 lub 18 :) Potem obiadek się zjadło i na Ustkę :) Na Ustce się zjadło, albo jakieś lody, gofry czy inne desery :) Przez 3 dni mieliśmy okazję bawić się razem z TVNem na Projekt Plaża ;) Ojj było świetnie, można było pooglądać występy tancerzy z YCD takich jak Ania Kapera i Monia Foryś, bardzo miło nastawione dziewczyny do życia i wcale nie robiły problemu z dostępem do siebie po autografy i zdjęcia z nimi :) W ogóle było fajnie^^ Najlepsze było jak oni tworzyli krótkie filmiki do TVN :D śmiechu warte :D np. Irek Bieleninik stał w wodzie i udawał, że szuka bursztynów dla Doroty Gardias :D nakręcili kawałek, a potem cięcie i text dobra rzucajcie mi te korale z bursztynów :D potem ręce zanurzył do morza i akcja pokazał, ze złowił bursztyny specjalnie dla Dorotki :D tata z bratem i siostrą i ja załapaliśmy się do kamery ^^ oni w 3 jak łowili te bursztyny z Irkiem, a mnie łapli jak aparatem zdjęcia im robiłam :) Ja myślałam, że TVN będzie ludziom mówił, że mają nie przeszkadzać itd. a tu zdziwienie nic nie mówili, jedynie żeby im koło kabli nie biegali bo im pozrywają :) Później było wiele śmiesznych konkursów, złapaliśmy także Dorotkę i mamy z nią zdjęcia porobione. Mi się podobało. Zrobiliśmy też wycieczkę do Darłowa oraz do Łeby.
Na ośrodku tam gdzie mieszkaliśmy Elza była super ;) jak ja to nazywam ciastkowy pies :D tyle słodyczy co ona potrafi zjeść to chyba żaden nie zje ;) Najlepsze to było podawanie łapy, jeśli jej dało się pałeczkę do jedzenia to ci dała łapkę jedną drugą, nawet mogła stanąć na łapach ^^ Do domu wracaliśmy 31, chcieliśmy zostać jeszcze 2 dni dłużej, ale się okazało, że mamy pogrzeb w rodzinie i trzeba było wracać tak jak planowaliśmy.Ujechaliśmy tylko 40km i mieliśmy awarię, pękł nam wąż z obiegu wody i samochód się dusił i spod maski się kurzyło, heh byśmy wiedzieli w Słupsku, że to nam z pod maski tak dym idzie to już tam byśmy stanęli i spróbowali coś z tym zrobić. A tak stanęliśmy na jakiejś wsi, tyle szczęścia, że tam były jakieś domy, bo tak to koniec. 2 godziny nam zleciały aż tata coś wymyślił, hehe do domu dojechaliśmy na wężu z pralki, bo ogrodowe były za cieńkie, które dostał od ludzi. Tata jeszcze sobie z nerwów zepsuł korek z oleju i musiał go przykleić taśmą izolacyjną, bo za dużo oleju by nam wyciekło, a nigdzie nie szło kupić nowego ;) Dolaliśmy wody i ruszyliśmy w trasę, na szczęście już bez żadnych awarii :) w domu byliśmy pare minut po godzinie 7 :) reszta poszła spać, ja nie, bo mi się nie opłacało iść spać na godzinę, bo potem trzeba było wstawać i jechać na pogrzeb. Ja tam cały dzień lajtowo wytrzymałam bez snu :D bo w samochodzie to przez całą trasę spałam niejakie 20min w sumie, a to jest malutko :)


7 sierpnia miałam swoją 18tkę :) miło czas zleciał, nie było źle. Hehe i mnie zaskoczyła moja chrzestna, że przyjechała do mnie, bo tak to 10 lat tak choćby mnie nie znała heh. Ale było minęło :)
10 poszłam zanieść wniosek na dowód no i miałam czekać do 9 września, ale dowód mi wyrobili już 26go, ale i tak poszłam po niego 9, ale jak na złość brakło mi 2 minut, a tak bym go dostała…oczywiście nikt mnie nie uprzedził, że urząd miasta jest tylko do 15.30, a ja byłam o 15.32 no myślałam, że się tam wścieknę…tyle dobrze, że miałam autobus od razu do domu…następnego dnia się zwolniłam z 3 ostatnich lekcji :) i sobie pojechałam po niego :)


Ostatnio także wróciłam na dc ;) Odnowiły się znów moje kontakty z Karoliną z czego jestem najbardziej zadowolona ;) Jest także Mel i wszystko jest okej :) Bynajmniej mi nikt więcej do szczęścia nie jest potrzebny prócz ich, bo jest wesoło ;) Nie no ostatnimi czasy jest jeszcze Shiruś :) Z nim też jest ok :) hehe bo podobny charakter do mnie ;)) Zobaczymy jak długo wytrzyma ze mną :D
Ostatnio też Karolinie wysłałam dwie płytki z windą i opisem jak sformatować pc :) Doszło w 3 dni więc wszystko poszło sprawnie, ciekawe czy uda jej się to sformatować dobrze :) Mam nadzieję, że tak :)


W szkole co…1szego przyjechałam dopiero na 9.40, żeby nie musieć słuchać przemówienia Ewy :D i tak prawie się apel skończył, a apel od 9 był ;) Potem plan, na szczęście nikt do naszej klasy nie doszedł :) jedynie kolega się przeniósł z 1 gr do naszej drugiej ^^ wiedziałam, że wróci z powrotem^^
Potem się dowiedzieliśmy, że nam zmienili nauczyciela z ob, jak się okazuje uczy on nas też multimedii, nie ma źle, lepiej trafić nie można było, chociaż czasem tęskno za lekcjami z Norbim :) Ale jak to stwierdziła pani z maty „Oni są tacy sami” w dużym stopniu tak, ale są jakieś tam małe różnice. Oczywiście już mamy u niego względy, jak to my :D Księdza w tym roku mamy zajebistego^^ jak dobrze, że tego pojeba już nie ma u nas w szkole co nas uczył rok temu :]. A tak to na razie leci lajtowo w szkole, jutro się dowiemy z Madzią czy Ewa będzie dalej przewodniczącą szkoły, jeśli tak to wkręcimy się do samorządu i zajmiemy się sekcją artystyczną :P przynajmniej będą z tego korzyści takie jak zwalnianie się z lekcji, bo będą zebrania :)) Numerki niepytane będziemy tworzyli i takie tam, będzie fajnie :D


Hmm….może na wiosnę będę miała małego kotka w domu :) Na razie nie mogę mieć, bo sytuacja finansowa nie jest za ciekawa, a nie mam zamiaru dowalać jeszcze rodzicom. Jak już 2 lata wytrzymałam to i wytrzymam kolejne kilka miesięcy, dam radę, zresztą jak zawsze, bo zawsze dążę do celu :) Może wszystkiego nie da się spełnić, ale większość tak.
Zakończę notkę cytatem:
„Czas to najlepsza cenzura, a cierpliwość najdoskonalszy nauczyciel.”

Komentuj(1)
• godz: 23:12 data: 2009.07.17
Pierwszy miesiąc wakacji
Za dwa dni będzie miesiąc jak mamy wolne od szkoły no i za niedługo koniec lipca, a się okazuje, że już się za szkołą stęskniłam :P pomijając fakt, że co roku tydzień po tygodniu od szkoły (początek wakacji) mnie już nauczyciele straszą w snach :D:D Taka nuda mnie ogarnęła ostatnio, że nie wiedziałam co ja mam robić, jak nawet brzydło się siedzieć przed tym komputerem. W ogóle to w wakacje komputer jest nudniejszy niż w ciągu roku, tak stwierdziłam. W ciągu roku jest więcej osób i jakoś szybciej się te życie kręci.

1 lipca byłam z Kasią w Katowicach w SCC w Cinema City na Epoce Lodowcowej 3. Film naprawdę świetny i warto na niego iść :) tyle radości co daje ten film to dawno się tak nie uśmiałam nigdzie :) Jedynie co nam nie odpowiadało to towarzystwo pewnej małolaty, która się non stop śmiała z byle czego, nawet jak coś sensu nie miało… na szczęście mieliśmy obok siebie kilka wolnych miejsc, więc się przesiadłyśmy troszkę dalej od niej i nawet w porzo było :) Trzecia część epoki lepiej mi się podobała niż druga, bo jedynka była świetna.

7 lipca byłam z Eweliną u Kasi w odwiedzinki :) dawno już się w 3 nie widzieliśmy :) najpierw gadaliśmy na różne tematy i śmialiśmy się z siebie nawzajem jak nastał moment ciszy i każda na każdą się patrzała i śmiała niewiadomo z czego choćbyśmy się sera najedli wcześniej :D Potem poszliśmy w plener ;) kilka fot, spacerek i pogawędka ;) a potem wróciliśmy się do Kasi i poszliśmy na czereśnie :D Pycha były, szkoda, że wcześniej nam nie powiedziała, że ma czereśnie :D Ale spotkanie udane :)

8 lipca miałam zamiar iść na basen z Kamilem, no ale, że pogoda lubi płatać figle i padało co jakiś czas to nie było opcji, żeby pójść na basen, ale za to mogłam iść na spacer z nim ^^ no jak się przygotowałam już do wyjścia to jak na złość musiało zacząć padać, myślałam, że po spotkaniu… no, ale Kamilek powiedział, że ma parasol, ja też miałam to możemy iść na chwile gdzieś pochodzić. Poszłam na przystanek, no ale pomyliłam busa i wsiadłam do 25K zamiast do 709 ;) ale wysiadłam na następnym przystanku i czekałam na moje 709, po drodze widziałam Kasię z rodzinką jak czekali obok autobusu, którym do Chorwacji pojadą no i tak zdążyłam zobaczyć całe sprawdzanie autobusu i pakowanie bagaży to wszystko trwało z godzinę, a mojego autobusu jak nie było widać tak dalej go nie było :( myślałam, że się tam wścieknę. Gdybym wiedziała to bym wsiadła do Nki i bym była na czas…no, ale nie lubię tym jeździć, bo niewygodnie. Musiałam czekać na 69 i dopiero potem nim jechać, no ale Kamil na szczęście poczekał :) Hmm już w pierwszych minutach mnie zaskoczył dał mi w takiej torebeczce kubek z imieniem oraz bransoletkę hmm miła niespodzianka, ale nie musiał :) a bransoletka fajna :D kubek największy na razie z moich kubków to też kakałko trzeba było sobie zrobić bo uwielbiam dużo :D hehe powiedział mi, że gdyby wiedział to by mi jeszcze kakao kupił :D
No, a pytając się pare dni później z jakiej okazji mi to dał to powiedział, że dlatego, że darzy mnie sympatią hmm miło wiedzieć :) No, a wracając do spaceru poszliśmy pochodzić chwilę po parku koło żabki, szkoda, że ławki były mokre :) Szkoda, że tak krótko mogłoby być dłużej, no ale cóż :) potem poszliśmy na 294 ja podjechałam sobie jeden przystanek wyżej, tyle co przyszłam i jechał mój autobus 25K potem chciałam wyciągnąć Michaline albo Ize na dwór, no ale Michaliny nie było w domu, no a idzie się nie chciało więc poszłam do domku :)

15 lipca byłam w Mikołowie z mamą zrobić zdjęcia do dowodu hmm na miłego fotografa trafiłam :D a się okazało, że zdjęcia mi robił tą lustrzanką którą bym chciała czyli Nikon D60 :) hehe próbował na mnie szerszy uśmiech wywołać, no ale lekki mi wystarczy stwierdziłam, najlepiej jak go wyśmiałam :D mówi do mnie z tekstem „No uśmiechnij się…pomyśl, że jestem piękny” :D i go wyśmiałam :D po fotografie poszliśmy do salonu Play pooglądać telefony bo chciałam LG KU990, no ale nam pani powiedziała, że już go nie będzie, że będzie tylko jego następca czyli LG KU990i. Miałam okazje się nim pobawić i jeszcze Cookim, reszcie się lepiej podoba LG Cooki, a mi się bardziej podoba LG KU990i tyle, ze do niego muszę dokupić wtedy rysik, kabel usb i nie ma oprogramowania, migawkę to ma diode podobno i troszkę gorszą matrycę od poprzednika, ale zdjęcia w makro robi czytelnie :) Po urodzinach zobaczę co zrobię, ale prawdopodobnie weznę telefon na abonament w playu i telefon
LG KU990i no, chyba że będzie gdzieś w skupie na gwarancji i bardzo dobrym stanie KU bez i to wtedy kupię i będę mieć normalnie Orange tak jak miałam, no chyba, że jednak przejdę na playa^^ potem poszliśmy z mamą na targ, ale nie wiem po co, ja myślałam że tam zdechnę z tej ciepłoty. Potem do sklepu z butami i po napój do picia a potem jeszcze do skupu zobaczyć z ciekawości telefony. Potem poszliśmy do Białego Domku po skrócony akt urodzenia i wniosek na dowód i jak się okazuje jest możliwość mieć dowód już na urodziny, ale wtedy on jest jak dla małoletnich, czyli na 5 lat, a nie na 10 więc my poczekamy sobie do moich urodzin. Potem mama z rodzeństwem poszła do babci w odwiedziny, a ja pojechałam do domu, pierwsze co zrobiłam to poszłam pod zimny prysznic się schłodzić :D potem obiad, spakowałam się na basen i pojechałam, bo z Kamilkiem się tam umówiłam i wcale nie żałuję, bo moim zdaniem było super i w pewnych momentach myślałam, że go zabiję :D kilka razy byłam pod wodą…potem mnie oczy szczypały z chloru. No i czułam się nie jakbym była z kolegą na basenie, a z chłopakiem ;) dzień był miło spędzony.

16 lipca nie było zbytnio pogody na basen więc napisałam Kamilowi, że nie idę. Po południu pojechałam z rodzicami odebrać zdjęcia i do auchanu na zakupy. Hehe miałam okazje spotkać tam nauczyciela z OB^^, ale udawałam, że go nie widzę i poszłam w długą xD kurcze mógł się przynajmniej ogolić, a nie z takim zarostem w dodatku rudym, że tak żona mu nic nie powiedziała :P

Dzisiaj wstałam rano, popakowałam się na basen i pojechałam na 12 oczywiście z Kamilem:) miałam zamiar jeszcze podciąć sobie końcówki we włosach, bo przyjechała pani Asia, ale zrezygnowałam wolałam jechać na basen z Kamilem ^^ ale dzisiaj tylko był 2h na basenie, bo mu się już potem nie chciało być zresztą od razu było widać, że coś dziś nie był w humorze, ale nie mam mu tego za złe. Było też troszkę zabawnie, heh rzucił mnie na strusia w basenie głupek :P myślałam, że zabiję ;) Później zostałam na basenie jeszcze 2h i pozbierałam się do domu, mimo, że mi bluzka nie wyschła, w której do wody weszłam, żeby mi bardziej ramion nie popaliło, żeby nie umierać potem. Lekko mnie opaliło i wystarczy :)

Jutro odprawiane urodziny brata, mam nadzieję, że dzień szybko zleci.

Moimi rybkami zaopiekuje się sąsiad ^^ hehe fajno :D najpierw miała być babcia, potem sąsiadka, potem znów babcia, a teraz w końcu sąsiad :D jak dobrze, że nie trzeba akwarium przewozić do babci... :)

W poniedziałek tj. 21 do 31 wyjazd do Ustki :) Mam nadzieję, że będzie super, nie mogę się doczekać psa właścicieli Elzy :D super jest :) zdążyliśmy ją wszyscy polubić. Kupiliśmy jej wczoraj specjalnie kabanosy dla psów, bynajmniej pies mojej babci to lubi:D W dodatku w tym czasie jak tam będziemy ma być tam koncert Naj i Projekt Plaża (przez 3 dni w tym i w nocy) ciekawe czy uda mi się załapać na fotkę z Dorotą Gardias i Irkiem Bielanikiem :) i pójdziemy znów na rejs Dragonem :D zaliczymy znów Orzechowski las i pojedziemy do Łeby znów. Ma być także konkurs na rzeźbę w piasku, może się załapiemy z siostrą xD Nudzić się tam nie będę. Będą to miłe 10 dni tak sądzę :) No i mnóstwo fotek pewnie. Mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i , że szczęśliwie zajedziemy do celu tam i z powrotem :)

Komentuj(6)
• godz: 14:16 data: 2009.06.20
Wakacje 2009

No to mamy pierwszy dzień wakacji :) Nie ma zbytnio pogody wakacyjnej, przez najbliższy tydzień ma padać deszcz, ale mi to tam raczej nie zaszkodzi, a pomoże :D Gdyż użalam się od dwóch dni, bo mnie wszystko piecze przez te głupie słońce… No to może zacznę od początku^^

W sobotę chyba zaliczyłam 4 ostatnie odcinki Dextera…nie pamiętam już kiedy go oglądałam xD cóż za skleroza….w tym wieku? ;D

W niedzielę na wieczór byłam w Orzeszu na Feel’u ;) Fajnie grał, szkoda tylko, że ok.1,5 h ;) Ja dołączyłam do Magdy i Danki tak po 20, potem za parę min poszliśmy odprowadzić z Magdą, Dankę na autobus, a potem powrotem na boisko. Próbowaliśmy z Magdą znaleźć Marka, no ale nie dało rady ;) był po za zasięgiem. Spotkaliśmy parę osób z klasy, parę znajomych. Potem Magda ok 22.30 poszła do domu, bo jej było zimno no i jej się nudziło, w końcu to nie jej klimaty ;) Koncert się skończył przed północą, tak za 20 północ wyjeżdżaliśmy z Orzesza. Hehe ciężko z tej metropolii wyjechać :D no, ale cóż… chociaż raz mieli ruchliwe „miasto” xD

W poniedziałek mieliśmy wolne więc trzeba było to wykorzystać^^ więc popołudniu ok. 14.30 tata mnie zawiózł na żabkę, tam była już Magda i Danka :), ale Danka potem za jakieś pół godziny pojechała do domu, bo ona na żabkę wpadła prosto po szkole, bo była zaliczyć histe i zdała :) Pogoda była zmienna, raz słońce raz cień, ale woda była ciepła. Najbardziej to jeszcze lałam ze strusia :D Ja nie wiem po co on na tą żabkę przyjechał, jak non stop siedział na ławce z kumplem i gadał no i czekał na jakąś tam koleżankę od Gumera, którą chciał poznać, a ona i tak nie przyjechała :D My z Madzią potem byliśmy tak do 16. Ona wyszła wcześniej, bo miała busa, a ja zostałam. Ale potem już woda była za zimna, żeby iść się kąpać, to tylko sobie siedziałam na schodkach i smsowałam z Ewcią xD szkoda tylko, że Kamila nie było na basenie, pewnie bym się nie nudziła^^. Potem do przebieralni się przebrać i na przystanek na Nkę ;) Tak mi zleciał pierwszy dzień na basenie w tym roQ :) Potem do domQ, się okąpać i mnie chlor na basenie wykończył :D już ok. 21 mi się spać chciało, bo mnie oczy szczypały przez nurkowanie pod wodą ;) ale poszłam spać koło 23 tak czy siak.

We wtorek poszłam do szkoły, bo pogody zbytnio nie widziałam, żeby iść na basen tak jak Magda z Danką. W szkole się załamałam xD nie dość, że było zastępstwo na ob. To jeszcze, aż (ze mną) 8 osób było ;) Oczywiście się nudziliśmy. Przed sopem mnie i Łukasza dorwał ksiądz i powiedział, że przynajmniej mogliśmy mu dać znać, że nikogo nie będzie xD hehe a dobrze mu, no bo co za idiota Ci w ostatnim tygodniu szkoły wstanie i pójdzie do szkoły na 7.30 – żaden ;) Zresztą…mnie nie było, na żadnej reli odkąd dali ją na 7.30 ^^ Na sopie było nudno (jak nigdy) u Suleja zresztą też, jedynie co to na sopie lałam z Magdy gdyż ona sądziła, że po 10 ma być słonecznie, tymczasem o 10 lało jak z cebra ;) Popołudniu się okazało, że jednak Magda była u Danki, a nie na basenie… Pan z sopu drukował wszystkie świadectwa, więc uznałam, że nie ma już po co chodzić do szkoły skoro świadectwa są już wydrukowane. Popołudniu poszłam spać, ale obudził mnie wychowawca, gdyż potrzebował nr. tel do Danki, bo musiała napisać podanie z prośbą, aby mogła w sierpniu zdawać poprawkę z utk i maty. Dobrze, że zadzwonił, bo był mi potrzebny ;) Musiał poprawić błąd w moim świadectwie, bo bym miała tak jak w 1 klasie błąd w drugim imieniu, zamiast przez 2 „T”, to bym miała przez jedno „T”.

W środę sobie odpuściłam i zrobiłam wolne, bo nie widziałam sensu iść tam do szkoły. Dowiedziałam się, że były tylko 4 osoby w szkole. Rano sobie pogadałam z Genkiem na gg :) Hmm po raz pierwszy miałam wrażenie, że wróciło to co kiedyś między nami, bynajmniej ta rozmowa wyglądała jak nasza każda kiedyś. Może po 29ym jak mu ściągną szynę z ręki będzie lepiej, że da się spotkać i odnowić to co się zburzyło dosłownie w ciągu minuty. W życiu bym nie pomyślała, że minuta może tak zaszkodzić, na tak długi okres czasu. Bo jednak kiedy było 1 kwietnia… a już się czerwiec kończy. Nic jak to mówią „nadzieja umiera ostatnia” ;) Dalej będę dążyć do celu, póki mam siłę…:) Potem zajrzałam na dc jak tam leci, bo chyba z rok temu ostatnio tam byłam, ale tam sieje spustoszenie, tak jak myślałam ;) Na wieczór śmiałam się z Ewy, bo miała napisać przemówienie, które będzie czytać w piątak na zakończenie i napisała mi, że jak taka mądra jestem to mam jej napisać to...to sobie pomyślałam i napisałam co sobie myślę, że nie dość, że nic nie robiła przez cały rok szkolny w tym samorządzie tylko się ludziami z samorządu wysługiwała to jeszcze mam jej przemówienie napisać? Chyba bym musiała być głupia. W końcu za coś ma te wzorowe zachowanie...a ma średnią niższą ode mnie. Te zachowanie ma tylko dlatego, że była w samorządzie i "uczynnie spełniała swoje obowiązki" wysługując się ludziami..no taa...taką głową samorządu można być nie? Jak Ty rozkazujesz, a oni wykonują. A i tak się dowiedziałam, że z googli to ściągała xD Zresztą ona by tego sama nie stworzyła, bo to przerosło jej inteligencję ^^

W czwartek pojechałam do szkoły na 9.10 po to, żeby Ewie dać kasę na kwiatki, no i sprawdzić czy mam poprawione świadectwo. Najpierw poszliśmy z Danką do sekretariatu, żeby dowiedzieć się czy dopuścili ją do poprawki, po wyjściu trafiliśmy na wychowawcę, zrobił pouczenie Dance xD biedna… no, ale skąd miała wiedzieć, że miała iść do niego, a nie do sekretariatu się dowiedzieć czy ją dopuścili do poprawki, ale dopuścili :) Potem nam chciał zajęcie znaleźć i powiedział, że mamy zostać 2h dłużej w szkole i tematy w dzienniku uzupełnić, niby po co jak już było po konferencji. Ja mu oznajmiłam, że my mamy inny rozkład dnia, że idziemy na basen, skoro on nas nie chciał klasą wziąść na basen i dodałam, że Ewie powiemy xD On powiedział, że Ewy mamy w to nie mieszać… Potem poszukaliśmy Ewy, dałam jej kasę i powiedziałam, że dziennik jest do uzupełnienia xD Ona powiedziała, że nie ma czasu na to teraz….ale poszliśmy dalej struś na parkingu powiedział, że on uzupełni dziennik ^^. Przyjechała 29na i pojechaliśmy na basen. Na basenie było zajebiście :D Pogoda dopisywała, nie nudziliśmy się…no może trochę Magda jak wypatrywała tego swojego adoratora, ale ja i tak widziałam, że on ją olewa i tak choćby jej się wstydził, bo jak poszła z nim pogadać, to jak pokazała się ta jego grupka, to od razu do nich poleciał, a ją zostawił i w ogóle jakby ona do niego nie poszła to on w ogóle by się nie odezwał..ja nie widzę jakiego kolwiek sensu próbowania dalej do niego startować jak po takim czasie dalej nie ma żadnego skutku i to widać, że on ma ją gdzieś, a wykorzystuje tylko wtedy jak coś mu potrzeba, choćby i zadanie z czegoś. Na basenie był także bracik z klasą, a że chciał zostać dłużej na basenie to zadzwoniliśmy do mamy, bo wychowawczyni potrzebowała zgody mamy, żeby mógł zostać na basenie ze mną. Potem smsowałam z Bubą, żeby wpadł na basen, no ale mu się zbytnio nie chciało, a szkoda ;) Potem po 12 zrobiłam głupotę, że się opalałam przez głupie 10 min w największym słońcu :/ Do domu wracałam o 15.28 Nką. W domu jak siebie ujrzałam to byłam w szoku…jaki ze mnie burak jest :/ cała czerwona i wszystko zaczło piec. A kąpiel to w ogóle tragedia…w zimnej wodzie było mi za zimno, a jak dolałam troszkę ciepłej to mnie zaczło to parzyć ;/ potem w domu było mi non stop zimno i miałam gęsią skórkę. Na wieczór popisałam sobie z Bubą taki mały wieczór szczerości no i jeszcze z Kamilkiem na gg :) Hmm…wg Kamila miałam połączyć przyjemne z pożytecznym i zacząć na sobie smażyć jajka :D, albo potem otworzyć budkę i sprzedawać tortillę ze schodzącej skóry xD Hmm…i powiedział, że na następny raz jak pojadę i on będzie to mnie dobrze kremem nasmaruje xD Czwartek miło się zakończył ;) Ale w nocy już było tragicznie, bo się chyba z 7x przebudziłam w nocy, przez ten ból…

W piątek rano mnie obudziła ta wredota Ewa, bo szukała kogoś kto odbierze kwiatki z kwiaciarni, ale ja stwierdziłam, że nie będę się specjalnie śpieszyła, żeby kwiatki odbierać. Hehe ubrałam się pierwszy raz od dawien dawna w spódnice xD mama musiała mi fotkę pstryknąć, bo tata chciał, bo nie umiał uwierzyć xD W szkole byłam przed 9. Najlepszy to był widok Ewy jak mnie zobaczyła w spódnicy – bezcenne xD Po drodze znów mi uświadomiła, że mnie najbardziej spaliło z nas wszystkich…ehh..przecież ja wyglądam gorzej niż ta nasza dyrektorka na co dzień, ze mnie jest gorszy burak. Potem to myśleliśmy z Magdą i Danką, że wychowawca nas opieprzy, za ten dziennik, ale nic nie powiedział. Potem nuda godzinna akademia, za rok jadę o godzinę później! Nie będę tam tyle stać jak jeszcze deszcz zaczął nam pokrapywać. Myślałam, że mnie coś tam trafi jak jeszcze dupek z
k. fotograficznego zdjęcia robił. Mam nadzieje, że mnie tam nie uchwycił, że w dobrym momencie się obróciłam…Potem po świadectwa, i nam dziewczynom i niektórym chłopakom podziękował za to, że jaki kolwiek wkład włożyliśmy w dziennik lub inne sprawy klasowe. Odpadł Waluś i Kowacz :D Jeszcze, żeby tak Adam nie zdał w sierpniu tej fizy i maty, ale chyba mogę pomarzyć gdyż on chyba to zda skoro w ciągu tygodnia z 12 pał wyrobił z 10ma. Bryła też by mógł odpaść. Dobrze, by było jakby wyrobił Piwo. No Struś zaliczył, ale Strusia to się jeszcze da wytrzymać. W sumie 2 osoby odpadły, 4 ma w sierpniu poprawki i 23 osoby na czysto ;) No i myślę, że Danka zda w tym sierpniu! A reszta to mi zwisa :P Potem padał deszcz…ale jak siedzieliśmy z Magdą na przystanku i czekaliśmy na 69 to przestał :) W domu dzień nudnie zleciał…nic mi się nie chciało robić :D ale od razu lepiej się czuję jak wreszcie trwają te wakacje. Mam nadzieję, że moje męki z opalania szybko się skończą, dziś już się dobrze spało, prawie, że bez pobudek. No a potem będą już super wakacje ^^ No i myślę, że wreszcie uda mi się wyciągnąć Kamila na basena… no i Buba mi już obiecał ;D zresztą Kamil napisał, że co się odwlecze to się 2x spełnia, zobaczymy. Trzymam go za słowo :)

Życzę wszystkim udanych wakacji! ;)

Komentuj(3)
• godz: 20:55 data: 2009.06.9
A ja chce wakacje... ;)

Wakacje już się zbliżają małymi kroczkami. Jakoś w tym roku czekam na te wakacje, ale prędzej na słoneczną pogodę, bo na razie ta pogoda nie jest fascynująca. Nawet na basen nie ma kiedy wyjść bo non stop pada deszcz, ale czekam na poniedziałek w następnym tygodniu może się wyklaruje i będzie można iść zawziąć tą pierwszą kąpiel w tym roku na Żabce :D

W szkole wszystko mam ok., wszystko pozaliczałam. Miałam dwa zagrożenia… znów ta nieszczęsna mata, ale zdałam bez problemu. Dobra jestem w ciągu 45min zaliczyć i kartkówkę i sprawdzian :D
No, ale nie zdałabym bez mojego kochanego zeszyciku ^^ wszystko ładnie napisane xD a kombinowałam tak długo, żeby Pani mi dała tak jak innym zadania z książki, a nie z wydruku :P no i mi się udało, prawie tak się udało, że wszystkie zadania jakie mi zaznaczyła miałam rozwiązane w zeszycie :) Potem, żeby mi zaliczyć sprawdzian kazała mi rozwiązać wykres, zamieniła tylko cyferki 2 z 3 ^^ no, ale Agatka cwaniara zobaczyła które to zadanie w książce pomyślała trochę i napisała dobrze. Więc się pozbyłam zagrożenia z maty. Następnym zagrożeniem była hista, tylko nie mam pojęcia czemu mi dała zagrożenie, skoro miałam zaliczone 2 sprawdziany tak jak ona potrzebuje, no ale jakby co to 3 spr napisałam na 3 więc spokojnie się pozbyłam zagrożenia :D Potem z Gery wyciągłam na 3 a na półrocze miałam 2, chemia się nie udała niestety i mam te 2 ;p ale biola mi się udała :D Z biologii to miałam marne nadzieje, że mi się uda wyciągnąć na 4 jeśli by mnie zapytała ustnie. Nie dałam rady nauczyć się 5 stron A4. To wszystko się plątało. Jedynie co to uzupełniłam zeszyt z biologii chociaż nie mam pojęcia po co, skoro ona nawet nie czytała co tam jest w tym zeszycie, tylko po grubości i po tym, że wystawała kartka wydrukowana o grypie i zaliczyła, że to zeszyt uzupełniony. A tak to by szło obojętnie jaki zeszyt wziąć i włożyć tam tą kartkę z tyłu o grypie :) No, ale byłam fair play :) Na szczęście pozwoliła mi pisać sprawdzian, który zawaliłam przed końcem roku. W ściąganiu to jestem jednak dobra z pierwszej ławki i ściągać i ze ściąg i z książki, a co lepsze to u niej jest problem na poprawie ściągać xD Sprawdzian zaliczyłam i mam te swoje 4 na świadectwie maturalnym :) Polski miałam 4/5, ale dostałam 4 , nie pytałam się nawet co mogę zrobić, żeby mieć te 5 bo nie chce mi się uczyć całego roku i czytać wszystkich streszczeń lektur. Czwórka też mnie zadowala. Próbowałam wyciągnąć z utk na 3 no, ale nie dało rady, ale Pani była dobra i mi dała te 3 na koniec :D. Z angola na szczęście nie miałam zagrożenia :D To to była pierwsza rzecz jaką byłam zadowolona. Z dojcza wyciągłam na 3, bo 2 by mnie satysfakcjonowało ;p Wok mam 4. Jakoś nie chce mi się wyciągać na 5, nie zależy mi na tym. No, a reszta przedmiotów w miarę ok. Byle przejdę do następnej klasy :P W tym roku chyba spełni się moje marzenie i odpadnie Dżambor i Waluś no i Struś :)) Wreszcie! No w ogóle.. w tym roku bardzo nam się klasa pomniejszy, prawie cała 1 grupa będzie wyrżnięta… to ja się nie dziwię, że widziałam 3 klasy co mają po 15 osób w klasie, my możemy mieć podobnie. Madzia zaliczyła chemię i niemiecki :) Ewcia no mam nadzieje, że zaliczy ten angol i niemiecki… z Danką się chyba niestety pożegnamy... Markowi się udało zaliczyć fizykę a tak to mi reszty osób nie będzie w klasie żal :) Ważne, że zostaną te osoby, które lubię :P

3 czerwca mieliśmy ostatnią wywiadówkę w tym roku szkolnym. Oczywiście wybrałyśmy się z Ewcią na nią jak zwykle. Nie obyło się bez śmiesznych sytuacji ;) Najpierw Hofi nas spotkał i się mnie zapytał: „I co Agatka szykujesz się na smarowanko?” Ja: „Nie, nie mam po czym” No bo wyrobiłam z wszystkim :) Potem nasz kochany nauczyciel z OB Siedział sobie w radiowęźle, najpierw się bawił sprzętem, a potem chyba zaczął śpiewać xD a potem się patrzał on na nas, my na niego i tak co jakiś czas, a potem to już się śmialiśmy nawzajem ^^ hehe podobno Ewie język pokazał xD ja nie widziałam, a szkoda :) Potem coś tam z nami pogadał, wywiadówka szybko zleciała. Potem pojechaliśmy do babci na kawę, a po kawie do Auchanu na mini zakupy i potem do domciu :)

Dzionki tak mijają, czasem śmiesznie, czasem nudnie, krótko mówiąc nie narzekam, ale chcę już te wakacje, bo w wakacje chcę zobaczyć sobie 3odc Dextera (bo nie miałam czasu, ochoty), 3 czy 4 sezon Prison Breaka (już się pogubiłam, który sezon widziałam ostatnio xD), no i może Dr.House zobacze, bo tak mnie Bubuś zachęca do oglądania tego :P Zobaczymy. Na dysku też mam trochę filmów i na płytkach. Więc to będą wakacje poświęcone oglądaniu filmów głównie :P Nie wiem jeszcze czy gdzieś na wakacje wyjadę, okaże się w późniejszym czasie.

W niedzielę zmieniałam rybką wodę, taa…troszkę wczas xD bo od 22.30-23.30 się bawiłam z tym, bo chciałam rybką jakoś ładnie poukładać w tym akwa, jakoś inaczej. Było kilka koncepcji, ale tylko jedna wygrała :P ta ostatnia ;) Mój Gurami mnie zaskoczył :D Pierwszy raz mi nie wyskoczył z wody z miski ^^ Ale następnego dnia mi skalar padł :( Szkoda..no, ale cóż.

Hmm…ostatnio fajna była rozmowa z Kamilkiem ^^ pierwszy raz mnie jakoś tak zaskoczył niż zwykle, to była taka inna rozmowa niż zawsze :) Potem w poniedziałek się na przystanku trafiliśmy, także pogadaliśmy :) i ugadaliśmy się, że na basen tak od czwartku do następnego czwartku możemy iść o ile będzie pogoda :) jeszcze się mamy dogadać co i jak :) Myślę, że będzie ciekawie na basenie.

W poniedziałek na ob jak zwykle było zabawnie ;D Asia mówi do Pana „Niech mi Pan pokoże co mi pan wpisoł” on: „Pokazywałem jak byłem mały”, Asia: „A co teraz się Pan wstydzi?”, Pan: „Niee…teraz ograniczam” ;D Na Reli to laliśmy z Asi i Księdza jak prowadzili dialog xD przy okazji się dowiedziałam, że Księdza wysyłają na misje do Chicago jak dobrze ^^ Nie lubiłam go, ale ma przyjechać jakiś mięśniak, zobaczymy jaki on będzie. W szkole nas puścili o godzinie 15 wszystkich do domu, bo była jakaś konferencja i bardzo dobrze, po drodze na przystanku spotkałam się i z Wiką i z Kamilem :)

Dziś we wtorek pan z sopu mnie zadowolił :) dał mi 4 na koniec :D Po południu pojechałam z rodzicami do Tychów do Reala i do Tesco oddać moją mp3kę znów do naprawy, bo zepsuło mi się wejście słuchawkowe, a gwarancja mi się kończy więc wolę oddać niż mieć ją zepsutą cały czas.

A tak nie ma zbytnio co wspominać, więc na tym zakończę :)



Komentuj(0)
• godz: 18:55 data: 2009.03.31
Wspomnienia ^^
Nazbierało się dość trochę tych rzeczy do opisania, tak wiele się wydarzyło przez ten czas od ostatniej mojej notki :) Najdalej rzecz jaką pamiętam to chyba był wypad z Danką, Madzią, Bubą i jego kolegą do kina na „Krwawe Walentynki 3d” :) Film mi się podobał, efekty dźwiękowe jak i wizja były super :) Byłam zadowolona :D nie miałam czego żałować ;) jeszcze o mało i by nas nie wpuścili, bo 3ka z nas nie ma jeszcze skończonego 18 (w tym ja) :D chciała dowody..no ale udało nam się przejść i bez tych dowodów, wystarczyła tylko chwila rozmowy z kasjerką :D Efekty naprawdę były super, szczególnie dźwiękowe, bo powginały mnie w fotel :) Po kinie również było śmiesznie :) hehe Bubusiowi wystarczyło tylko jedno piwo ^^ i na kałuże na jakimś tam boisku powiedział, że to basen :D LOL, ubaw po papachy ;) Mieliśmy troszku pecha i uciekł nam autobus, musieliśmy czekać kolejne pół godziny na następny. Z Mikołowa odebrał mnie tata, Danka pojechała do domu busem, a Madzia…eh jej to rodzice utrudniają życie :/ toż nawet moi rodzice by nie kazali wracać do domu pieszo lub czekać do 23 an kolejny autobus, a tylko dlatego bo im się nie chciało ubrać tyłka i pojechać po nią o.O, a daleko mieli…aż do Górnych, Od nich samochodem to 5min jazdy, nawet nie. Autobusem już dłużej.


W jakiś tam dzień odwiedziła mnie Misiula ;) pogadaliśmy chwilkę, dawno nie rozmawialiśmy :) hehe ja wiedziałam, że jak się spotkamy to się mnie zapyta kim jest PasQda ^^ oczywiście nie otrzymała odpowiedzi…;)


Dnia 18.03.2009 była moja pierwsza w życiu wizyta u dentysty (aż wstyd się przyznać) zawsze się obawiałam tam iść i też nie poszłam, a że teraz lekarka kazała mi podleczyć zęby, bo nie wie z czego moge mieć stany zapalne to też musiałam pójść. W ogóle się nie bałam tam teraz pójść, zero obaw, ale bym musiała chyba kowadło położyć sobie na sercu :D ja sie w ogóle nie bałam, a ono samo mi zaczęło mocno bić jak mi miał wbijać zastrzyk :D tak choćby zaraz miało wyskoczyć :D LOL...ale spoko, przeszło ;) Dentyste to ja mam fajnego ^^ aż uciecha chodzić ^^ hehe nie moge sie doczekać następnej wizyty, ja nie wiem czego to sie moje rodzeństwo wystraszyło po pierwszej wizycie tam, a ja aż mam ochote tam iść ^^ Ja to zawsze inna jestem... =]


Dnia 20.03.2009 udało mi się zaliczyć semestr z maty :D jaka ja byłam uradowana, szczęście mi dopisało, że otrzymałam do pisania sprawdzian z grupy, którą w ramach ćwiczeń rozwiązywałam w domu, a czego nie potrafiłam zrobić to mi zrobiła pani z matematyki :) a że się kapłam, że dokładnie tą samą grupę piszę co w domu rozwiązywałam moja ręka poszła w ruch ^^ ah co by to było gdyby nie ten Word i drukarki :D wersja minimalna sprawdzianu, tylko żywcem przepisać :P wiem..wiem..trochę nie fair play, ale skoro była okazja skorzystać to czemu nie :) i w tak oto cudowny sposób dostałam 3+ za sprawdzian i automatycznie otrzymałam dopa na semestr…teraz tylko się pilnować, żeby nie zawalić znowu sobie czegoś. Miałam też małego pecha w tym dniu przed matą, miałam starcie z dyrektorką ;p bo mnie troszku poniosło za wysoko ze słowami, miałam do wyboru obniżone zachowanie na naganne albo 4 godzin prac na rzecz szkoły oczywiście nie chcąc sobie zepsuć zachowania wybrałam te 4h na rzecz szkoły, na razie tego nie odrabiałam, wolałam poczekać sobie na jakąś wiosenną pogodę niż urwanie chmury… Ale mimo wszystko to mi nie zepsuło mojej radości :D


Ostatnio byłam bardzo zadowolona z mojej szkoły ^^ żadna szkoła nie była taka dobra, żeby dała dzień wolnego „od tak sobie”. Mieliśmy rekolekcje w szkole, miałam zamiaru w ogóle nie iść, no ale zostałam zmuszona, jak ja się tam nudziłam…eh. Ciekawy był tylko początek, bo poszukiwaliśmy z Ewą naszego nauczyciela z ob :) w drugi dzień już nie poszłam, byłam na świetlicy z Danką, Magdą, Bubusiem i jego kumplem :) Co lepsze weszła nasza pani z polskiego (dyrektorka) nic nam nie powiedziała, wszedł nasz wychowawca też nic nie powiedział :D więc pełen luz swobody, w trzeci dzień były tylko rekolekcje i w ogóle lekcji nie było, no a ja głupia nie jestem, żeby przyjeżdżać do szkoły tylko po to, żeby iść do kościoła i z powrotem, więc spędziłam od rana do południa u Madzi ^^ nie nudziliśmy się :) Jakiego ona ma super pieska taki długowłosy Chihuahua Sasha, zarąbisty taki misiu :) taki grzeczny choćbyś psa nie miał w domu, potem mała sesyjka zdjęciowa piesków ^^. Cały czas było słychać Polę, hehe papuga udana ;) Jeszcze szczekającej papugi nigdy nie słyszałam ;) ja myślałam, że to młody pies szczeka, w końcu hodowla yorków, a to Pola ;) albo cały czas siebie wołała :D czy tam do psów jak szczekały „cicho” :D chciałabym mieć taką papugę ^^ może jeszcze kiedy będę miała kto tam wie. Potem byliśmy sobie zrobić spacerek do lasu, popstrykać fotki i z powrotem :) Popołudniu przyjechał do mnie mój wujek i dał na swojego PSP, żeby wgrać mu tam jeszcze jakieś gry, ale nie udało nam się, jakieś błędy wychodziły z kartą, dlatego zostawił nam go. Heh stwierdziliśmy, że może kartę trzeba sformatować i już pójdzie ok. Całe szczęście zrobiliśmy przed formatem kopię zapasową i tyle dobrze. Po sformatowaniu karty było jeszcze gorzej :/ nic nie szło już wgrać. No i mieliśmy zaognioną sytuację, bo chyba bym została zabita, gdybym oddała pustego PSP mu, a dał mi z 4ma grami…pod wieczór mnie olśniło i wykombinowałam i udało się wgrać :D zaraz ulgę miałam :) potem podogrywaliśmy trochę gier. Następnego dnia wujek już przyjechał po niego, dobrze że udało nam się odratować, ale co z tego jak za 3dni już go zepsuł mój kuzyn 5letni, teraz to już się nadaje tylko do odłożenia na półki na długo, długo.


W sobotę byłam w domu cały dzień. Wzięłam się za sprzątanie za komputerem…jejQ ile tam było śmieci, że to się w głowie nie mieści, ale tego by nie było gdyby nie młodsze rodzeństwo. A jak ujrzałam tylko tył komputera ile kurzu to postanowiłam otworzyć kompa i go poczyścić w środku, tam to w ogóle katastrofa, skupisko kurzu i nic więcej. Wyczyściłam, ładnie sobie kable posklejałam żeby nie było takiej plątaniny kabli :) Popołudniu miałam jechać do wujka, ale mi się nie chciało, zostałam sama w domciu. Wyjątkowo się nudziłam w ten dzień, a gdybym sobie przypomniała to bym sobie zrobiła chociaż zadanie z polskiego, a ja z nudów cały dzień przesiedziałam i grałam sobie na kurniku. Wieczór był troszkę ciekawszy – rozmawiałam sobie z Kamilem na gg :) Troszkę ubawu było. Hmm coraz bardziej go zaczynam lubieć :P kiedyś się go mijało na korytarzu, żeby Cie nie zaczepił pogadać, a teraz? Pełna swoboda, nie mam nic przeciwko :) Tym bardziej, że mam ubaw z niego i z Ewy :) Eh..a Ewa mnie od razu posądza o „zauroczenie”, a wcale nieprawda ;) Po prostu zaczynam go lubieć. Heh dzisiejsza przerwa była fajna ^^ Ewy nie było, była u pedagog załatwić coś, a my sobie pogadaliśmy ^^ ah kurcze mam dalej ten sam problem, nie potrafię z kimś rozmawiać i patrzeć mu prosto w oczy, a jak już to tylko na moment…hmm….nieśmiałość? chyba tak… ;) Dobra koniec tematu :D


Dzisiaj mamy taki ładny dzionek, słonko, cieplutko, wiosna w pełni jednym słowem. Chciałabym, aby już tak zostało, aby przyszła już ta moja wiosna :) Nie umiem się doczekać, aż wyrosną kwiaty szczególnie irysy i tulipany :) I będą znowu nowe fotki przyrody :) Dzisiaj miałam ochotę wyjść na spacer gdzieś pochodzić, tylko szkoda, że nie było z kim, a samemu to tak głupio… ehm.. zastanawiałam się czy czasem nie pisać do Kamila ^^ ale się powstrzymałam, bo Ewa znowu by mi żyć nie dała jakby się dowiedziała ;)


Hmm…tak z innej beczki, w życiu bym nie pomyślała, że mamy takich fajnych nauczycieli ^^ Który nauczyciel by Ci wydrukował ściągę na sprawdzian, albo który by Ci pozwolił ściągnąć sobie film w szkole, żebyś potem na lekcji mógł go oglądać ^^ Ah..coraz bardziej jestem zadowolona z mojej szkoły i nie żałuję, że w niej jestem ^^ A szczególnie kocham lekcje ob z panem NB :) taki ubaw mamy tam z Ewą :D


Troszkę się rozpisałam, ale co tam :D Ktoś doczytał do końca? ;)

Komentuj(1)
• godz: 16:24 data: 2009.02.19

Dziś dzień jak co dzień, no prawie…tyle, że z dala od szkoły :)… Czwartek, mój ulubiony dzień tygodnia, bo mamy najlepsze i najmniej lekcji :D No, ale się okazało, że znów nie mamy sopisku, czyli naszych ulubionych lekcji, i jest kartkówka z PO, nie chciało mi się iść to po pierwsze, a po drugie nie wartało, więc postanowiliśmy się z Magdą wybrać do Katowic. Mieliśmy zamiar tam popstrykać jakieś fotki, ale nie było czemu cykać…i zimno w dodatku. Rano wstałam o 8:18 :D wyspana jak nigdy :) porobiłam co trzeba było i na autobus, ale…gdyby nie to szczęście, że zdążyłam dobiec do busa to by mnie nie było :P Dzięki temu mam znów dodatek do zdrowia :) kurcze trochę biegu w mrozie i już gardło boli :) dojechaliśmy do Miko, tam musieliśmy czekać jeszcze 20min na 29. Pierwsze 10min wytrzymaliśmy z drugim 10 było gorzej. Zrobiło się nam zimno i chcieliśmy, aby autobus jak najszybciej przyjechał :). W Katowicach byliśmy o 10.17 :) do tego czasu dały nam znać swoje brzuchy i poszliśmy najpierw do MCD :D Madzia kanapkę sobie wzięła, ja jakiś pikantny kurczakburger , który wcale nie był pikantny :) W tym czasie jakiś chłopiec chciał nam dać jakiś obrazek religijny, potem jakaś kobieta nas zaczepiła, ale nie mam pojęcia co do nas mówiła, bo tak za szybko gadała :P jedynie co zrozumiałyśmy to „Dziewczyny, mogę wam zająć chwilę, czy chciałybyście…” Odparłyśmy, że nie choć nie wiedzieliśmy co, trochę podejrzana była.. potem przedrzeć się przez dworzec Katowic to musiałby być cud, aby nikt wam nie chciał jakiejkolwiek ulotki dać…eh.. Na chodniku to lepiej niż na lodowisku :D chwila nieuwagi i leżysz, nie posypali piaskiem… potem poszliśmy do Heliosa…tak sobie pozwiedzać…najlepsze było wejście do sklepu ze sprzętem elektronicznym :D:D haha Magda stanęła sobie naprzeciwko ekranu, nie wiedząc, że aparat był włączony ^^ haha się uśmiechnęła i nie wiedziała, że aparat ma włączoną funkcje wykrywania uśmiechu na twarzy ^^ a tu ładnie migawka migła i zdjęcie jej zrobiła :D:D się uśmiałam :D:D potem wychodzimy ze sklepu a tu jakiś koleś idzie i wrąbał do kosza na śmieci :D:D ja nie wiem czy on ślepy był :)) potem połaziliśmy po schodach ruchomych. Zeszliśmy na dół pooglądać jakąś wystawę fotograficzną, ale mało co było ładnego :) potem tak sobie siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym…potem na chwilę do kibelka i powrotem na dworzec spacerkiem:) Na dworcu długo nie musieliśmy czekać na autobus, bo podjechał od razu o 10min wcześniej, za to już w ciepłym autobusiku siedzieliśmy 10min…naprzeciwko nas siedział jakiś chyba bezdomny, ale zero kultury :/ weźnie ci taki napluje na ziemie autobusu i tak co chwile, istna świnia! :/ że tacy ludzie się rodzą, ja nie wiem… W autobusie w czasie jazdy także się uśmialiśmy :D:D dzwoni jakaś laska do kogoś z tekstem ”ja nie wiem czy można na płytę nagrać 5 zdjęć, bo może nie działać, bo za mało zdjęć nagranych, bo na dvd na pewno nie można nagrać” my tam zlane ze śmiechu :)) inteligencja niektórych przyprawia mnie o śmiech :)


W szkole wszystko jak na razie leci ok :) Jedynie co to gramy na nerwach facetowi z k. fotograficznego :) po prostu olaliśmy go i nie przyszliśmy na kółko, a on taki zdenerwowany^^ specjalnie godzinę wcześniej do pracy przyjechał, a tu nic. Nikogo nie było. W tym tygodniu mieliśmy zamiar to samo zrobić, ale nas łapnął na korytarzu i zapytał czy będziemy :/ musimy się pilnować w następnym tygodniu żeby nas nie znalazł. My przyjechaliśmy sobie spokojnie na 10 ^^ nie poszliśmy na angol rano, bo babka miała pytać. To było w tamtym tygodniu w tym tygodniu za to uśmialiśmy się z pani Ran :) potrzebujemy teksty nauczycieli specjalnie do scenki, którą mamy przygotować, a że pani Ran pilnuje porządku w szkole to też ją musieliśmy wykorzystać, a mianowicie przeszła korytarzem, ale nie zauważyła papierka :D więc poszłam go specjalnie kopnąć na środek i uciekłam :D ha a za chwile poprosiła jakiegoś kolesia, żeby to sprzątnął :D nie uzyskaliśmy dokładnie pożądanego efektu, ale można było się pośmiać :) Jedynie co można by jeszcze wspomnieć to, to, że dzięki Mirkowi mam znów szablon na blogu, za co mu serdecznie dziękuję :) :*

Komentuj(2)
• godz: 22:40 data: 2009.01.18
Pustka...
Blog pusty bez notki prawie trzy miechy. Dlaczego? Może właśnie dlatego, że brak chęci, czasu, a może się za bardzo rozleniwiłam? Sama nie wiem...
Rok rozpoczął się daremnie, może później okaże się, że będzie lepiej, ale na to trzeba czasu jak na większość rzeczy zresztą. Początek roku - drobne niepowodzenia...choćby i ta nieszczęsna mata :/ Musi mi się udać zdać ten sprawdzian, żeby mieć spokój i zaliczony semestr. W ogóle ten rok szkolny jest tragiczny. W życiu nie miałam tak słabych ocen :/ Musze się w drugim półroczu dźwignąć... bynajmniej jakoś się muszę zacząć starać...dlatego postarałam się i zrobiłam choćby zadanie z gery na jutro :P przynajmniej jakaś pozytywna ocena wpadnie do dziennika ;p Wywiadówką to już w ogóle byłam zdziwiona, nie dość że oceny tak niskie to pierwszy raz w życiu nic mi mama nie powiedziała, a zawsze miała jakieś ale, no po prostu byłam w szoku;)

Czemu na spełnienie marzeń trzeba czasem czekać kilka lat? :( Ma sie takie jedno marzenie, dąży się cały czas do jego spełnienia, a życie jak na przekór temu :/ Nie wiem po co mi mama mówi, że by wzięła jakiegoś kocura, ale który już jest po sterylizacji. Co z tego, że tak powiedziała ?! Znalazłam takiego, który jest wykastrowany,zaszczepiony i odrobaczony w dodatku młody i ładny, czyli ma wszystko co trzeba, nic tylko brać i się cieszyć....tyle, że powiedziałam jej o tym to mi odpowiedziała, że nie, bo co z nim zrobimy na wakacje...jak co? Ja nie muszę wcale na wakacje jechać. Mogą mnie byle gdzie z tym kotem wywieść, choćby i do babci...2 tygodnie mnie nie zbawią niezależnie od tego gdzie by pojechali. A choćby nawet to można kupić transporter i z nim pojechać... Eh...nic muszę dalej jakoś dążyć do spełnienia marzenia, a raczej do zastąpienia tej pustki we mnie... a wczoraj dopiero mnie dobił fakt, że za tydzień w SCC będzie organizowana akcja adopcyjna, a jego chyba wezną, aby znalazł domek... Może coś wymyślę w przeciągu tego tygodnia, zobaczymy :)

Od dwóch dni ciężko o popraw humoru...zresztą kto by się nie wściekł. Tworzysz album masz już zrobione 120 stron, prawie kończysz, ale potrzeba Ci jeszcze paru stron, aby dodać resztę zdjęć więc zmieniasz ilość stron w albumie na 140...po tak owym zapisaniu się ilości stron odświeża Ci się sama stronka, a na dole zamiast pisać 140 str pisze 20? Halo? Gdzie się podziała cała reszta?! NIE MA! i za cholere tego nie przywrócisz :( cała reszta stron poszła się j.....:X Już drugi dzień mi się to zdarzyło :/ Dziś już nie mam sił robić wszystkiego od nowa. Tyle czasu poświęcić, a oni od tak sobie wywalą Ci sto stron :/ i jak tu się nie wściec? Napisałam e-maila do nich z zażenowaniem...Po prostu mam serdecznie dość!

Inną rzeczą jaką się załamałam to pobudka rano z bólem żeber po prawej stronie...problem wstać rano z łóżka, bo to bardzo boli, ale jakoś daję radę...po południu ból przechodzi Ci na kręgosłup i boli aż do teraz... Nie mam pojęcia co ja robiłam w nocy...chyba źle się jakoś ułożyłam i tak spałam, dlatego teraz mam tak. W ogóle to noc była ciężka. Miałam problem zasnąć....godzina 2:38 a ja się dalej męczę z zaśnięciem. Potem jak Ci się już udaje zasnąć to się budzisz z 5x w nocy co najmniej...koszmar...

Dziś mi wiele nie brakuje, żeby się pokłócić z kimś...choćby i przez ten zwalony humor przez ten album, wczoraj było podobnie, ale jako tako dzięki mojej pasQdzie humor się poprawił ;) a dziś zupełnie na odwrót :( nie potrafimy się dogadać, jeszcze chwila i może byśmy się pokłócili...na szczęście nie doszło do tego i mam nadzieję, że nie dojdzie. Bo potem znowu będzie ciężka noc...nieprzespana....

Notka pesymistyczna jak widać, zero powodów do radości, ale cóż na to poradzić? Zakończę ją cytatem:

''Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los. Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.” Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.''


Komentuj(1)
• godz: 16:40 data: 2008.10.23
...Wspomnienia...
Już prawie koniec miesiąca, więc można go podsumować już, bo chyba nic więcej się nie wydarzy.

Szkoła:
Ze szkołą nie najgorzej, ale za to też nie najlepiej…głównie mało ocen niedostatecznych tyle dobrze, kilka pozytywnych i jak na razie nie mam co poprawiać prawie :) a za niedługo wywiadówka…
Muszę się wziąć pozbierać wreście i skończyć opuszczać godziny w szkole… co z tego, że mam pousprawiedliwiane… chyba w dzienniku nie ma tygodnia, żebym nie miała, albo jakiejś nieobecności
na lekcji, albo spóźnienia…bo dni to ja mało kiedy opuszczam ;) chyba, że w wyjątkowych sytuacjach takich jak 15.X.2008r. :D w ubiegłą sobotę odrabialiśmy 11.11.2008r. no, ale kto mądry Ci pójdzie do szkoły w sobote ;) ok..było 6 chłopaków, którzy poszli w tym 2-ch mnie zadziwiło, że przyszło :D
Ja tam się cieszyłam, że mam weekend i że się wreście wyśpię :) rodzeństwo do szkoły poszło…a Agatka ani słowa, że też ma do odrabiania dzień ;) Dzień usprawiedliwiony hehe wychowawcy się długopis wykończył od tych nieobecności w sobotę xD prawie 90% klasy nie przyszło ;P normalka…


Życie:


15.X.2008r.
Tego dnia spotkałam się z „G” :)) było to już nasze drugie spotkanie, ale pierwsze takie bardziej oficjalne :) Spotkaliśmy się o 9 :) od razu na samym początku było miło i tak pozostało, aż do samego końca:) Ja zostałam pilotem trasy :D Najpierw pojechaliśmy samochodem „G”zgodnie z planem do Pszczyńskiego Parku pozwiedzać;) Ale nam się ciągła jazda przez Bielsko-Biała, duże miasto ;) i pomyślałam, że gdybym miała z ciekawości szukać Dżemusia to zajęłoby mi to dość sporo czasu :D W Pszczynie pooglądaliśmy te wszystkie mostki, stawki, dobrze, że nawet pogoda nam dopisała;) W parku chwile rozmów :) jakieś momenty droczenia i sprawdzenia sił :D jak się okazało jestem słaba… :D ale co tam :PP w każdym razie było miło:) Po zwiedzeniu Parku wybraliśmy się przejść po rynku, a potem z powrotem do samochodu :) Następnie „G” stwierdził, że możemy się przejechać do Żywca ;) Tam nad te Jeziora Międzybrodzkie, ale że nie znaleźliśmy po drodze znaku na Międzybrodzie to dojechaliśmy do Żywca ;) W Żywcu zaczęło się szukanie jakiegoś parkingu ;P jak nie wszystko pozajmowane to płatne;p ale udało nam się chyba znaleźć ostatnie wolne miejsce parkingowe :)) Zapamiętaliśmy nazwę ulicy jak co :p Zamkowa się zwała ;)) i poszliśmy szukać pizzeri ;)) hmm moje śniadanko w tym dniu (rano nie byłam głodna jak zawsze) :P Gdybyśmy wiedzieli, że u nich mała pizza to prawie tyle co duża…to byśmy wybrali 1 na pół, bo jak się okazało, były za duże dla nas obojga i zjedliśmy tylko po pół :D ale były dobre ;)) hmm ja byłam już zapchana po 3 kawałkach :P ale „G” mnie zmusił do jeszcze jednego :P owszem….po przegadaniu zjadłam, ale najmniejszy jaki został :PP Jak na razie nie chcę widzieć pizzy na oczy^^ Po pizzeri pochodziliśmy naokoło z ciekawości po takim mini centrum sklepów;) potem troszku po mieście, a potem do samochodu :) żeby jechać w drogę powrotną ;) Niestety troszkę się zagadaliśmy i za Bielskiem-Biała ominęliśmy zjazd :P więc troszku pobłądziliśmy w jakimś tam mieście, żeby jakoś na Katowice wyjechać…bo nigdzie dalej nie było zjazdu, a my jechaliśmy gdzieś w stronę Czech czy Słowacji :P ale co by to było gdyby nie taki dobry kierowca jak „G” :D ze mną chyba by daleko nie zajechał, jakbym miała prowadzić haha :D ale udało nam się znaleźć dobrą trasę do domciu :) i potem nam czas miło płynął :) „G” mnie odwiózł pod sam dom :)) Oczywiście ja zapomniałam oddać mu coś, co mu zabrałam na samym początku :) Wymieniliśmy się płytkami na pamiątkę ;) Bardzo mi się podoba ta płytka, fajne utwory :) i dzień prawie się skończył, w pamięci miłe wspomnienia ;) Dziękuję Ci za ten dzień i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania :)*


Ustroń
Byłam także 2x w Ustroniu odwiedzić mamę w Śląskim Centrum Rehabilitacji :) mam nową kolekcję zdjęć, z których jestem zadowolona ;) pozwiedzałam Ustroń, miałam okazję skosztować różne ciastka, były bardzo mniam :D więc polecam ;) nie zapomnę tego pięknego widoku gór na wieczór, niebo czerwone….piękny widok, lecz nie miałam gdzie go uchwycić w kadrze, a szkoda… ;)


Zaczerwienienie?
Od ponad miesiąca mam od uda za kolano jakieś zaczerwienienie na skórze. Byłam z tym u lekarza i zostałam skierowana na badania krwi: glukoze,crp,ob,rozmaz i morfologie. Tak się strasznie bałam jak wyczytałam, że mam morfologie…w domu się okazało, że reszta badań także z pobieraniem krwi związane…a mi jeszcze nigdy krwi z żył nie pobierali, jedynie jak byłam mała… Oczywiście rano mnie zdążył brzuch rozboleć w czasie drogi do laboratorium….a już nie wspominam o nogach i rękach jak z galarety się trząsły od samego rana jak wstałam xD się okazało, że nie było to takie straszne…ale strasznie potem mi ręke „ciągło” z tego miejsca pobrania. Miałam dwa kłucia w jednej strzykawce pół krwi, a druga cała…jak już się ta krew zaczęła pienić to blee…i mi po drodze naczynia poprzebijała ;/ już 2 tygodnie mam siniaki na ręce..po malutku schodzą… okazało się, że mam za wysoki poziom cukru we krwi działka jest 70-105 ja miałam właśnie 105 czyli najwyżej…ob wyszło też zawyżone to mi lekarka powiedziała, że mam jakiś mały stan zapalny tego. Za miesiąc zostałam znowu skierowana na badania kontrolne czy coś się zmieniło tymczasem jem tabletki na uczulenia jakieś oraz tabletki musujące z witaminą C ;) fajne mi leki przepisała :)


Fotogaleria :)
Za niedługo w szkole zmieni się gablotka ze zdjęciami ;) Tym razem dołączy do mnie i Ewy, Madzia :)) ładne ma efekty zdjęć, a najlepiej mi się podobają fontanny w nocy :) coś pięknego…;) Ewa ma znowu ładne efekty ze świeczkami, no a ja…standard :P chociaż…podoba mi się moja kropla wody ;)))


Cisza…
Dokładnie za 6 dni minie miesiąc od mojej ostatniej rozmowy z Mirkiem…jak widać coraz bardziej się oddalamy od siebie, rozmów już nie ma, jedynie jeszcze odwiedzam jego bloga jak najczęściej…lubię czytać notki na tym blogu, dużo dają do myślenia…choć ja i tak z tego nic nie robię…żyję swoim rytmem, w jakiś specialny sposób mi tych rozmów z nim nie brakuje, ale wiem, że on istnieje i że czuje tak jak każdy człowiek…nawet nie odczuwam tego, że go w jakiś sposób ranię. Choć pewnie i tak już zapomniał, że istnieję…teraz jakby nastała zmiana na odwrót teraz poświęcam więcej mojego czasu „G” wtedy gdy dla Mirka wcale go nie poświęcam, a jakieś pare miesięcy temu było zupełnie na odwrót…mam nadzieję, że moja przyjaźń z „G” się nie rozsypie, na razie na to nic nie wskazuje :)


Więcej już się chyba nie wydarzyło w tym miesiącu, bynajmniej moja pamięć zawodzi;)

Komentuj(1)
• godz: 23:33 data: 2008.09.26
Friend 4ever!


Ostatnio moje życie kręci się wokół G. Ale nie oznacza to, że nie mam czasu dla znajomych, bo i dla nich znajdę troszkę czasu, lecz i tak najwięcej tego czasu poświęcam na rozmowy z G. więzy się zacieśniają, co raz bardziej się rozumiemy nawzajem, dogadujemy się, nie ma z tym najmniejszego problemu. Czasem jest zabawnie przy rozmowach :) Mój dzień praktycznie zaczyna się podobnie każdego dnia…można powiedzieć, że rozmawiamy od rana do nocy… i jakoś to się nie nudzi ;)
G. jest drugą osobą, którą tak cenię jak Karolinkę :) czym bardziej się go pozna tym lepiej jest. Ja także daję siebie poznać z różnych stron, co było raczej u mnie problemem w rozmowach z Mirkiem. Nie wiem dlaczego tak jest. Nie wiem na czym to zależy? Dlaczego akurat tak a nie inaczej? Jakoś nie potrafię sobie na te pytania odpowiedzieć, choćbym nie wiem jak się starała. Jak to jest, że rozmawiam z pewnymi osobami i się dowiedzą wszystko o co by pytały…a z pewnymi to dowiedzą się minimum jakie można ze mnie wyciągnąć… Na to też nie znam odpowiedzi….

Ostatnio miałam zepsuty humor…w szkole już jakoś nie bardzo mi pasowało…a po szkole jeszcze gorzej. Wszyscy już zdążyli wrócić do domu, a ja musiałam czekać na tym głupim przystanku i marznąć i w dodatku głodna byłam…gdyby nie spóźnił się autobus to bym była dawno w domu…bo by mi nie uciekł następny :( nawet ten, który się spóźnia zdążył uciec…następny nie przyjechał…i dopiero kolejnym jechałam do domu. W domu zamiast być koło 16 to byłam dopiero po 17. Nic mi już nie mogło gorzej zepsuć humoru…ale za to tata mi go poprawił wiadomością , że mama 8.X.2008 jedzie do sanatorium do Ustronia na 3tyg :D ale mnie to ucieszyło :D wręcz mojej radości nie szło opisać…nie mogłam się doczekać tej chwili… jaki luz będziemy mieli.. nie będzie się nikt darł, że masz sprzątać, że masz wyłączyć komputer itd… jedynym naszym zajęciem będzie wymyślanie koncepcji na obiad :P gorzej jak się pomysły skończą po tygodniu^^ jakoś przeżyjemy noo… trzeba być optymistycznie nastawionym :D wiadomo tam mame będziemy odwiedzać co jakiś czas : ) przy okazji może nowe fotki będę mieć w swojej kolekcji.

Hmm…czemu tak jest, że jak jestem taka wredna, upierdliwa, bez nastroju, zła… to te wszystkie rzeczy zanikają podczas rozmów z G. on mnie w jakiś sposób uspakaja…co mu się udaje :* i za to mu dziękuję :) tylko jak on to robi…myśli.. w żaden sposób mnie nie rozśmiesza…tylko tak po prostu jak rozmawiamy to we mnie panuje spokój :)…on jest tai inny..jest taką osobą, która mi odpowiada charakterem. Pytania? Zawsze mu na każde odpowiem, a tylko dlatego, że jeżeli ja o coś zapytam, nawet prywatnego to mi odpowiedzi udzieli :) za to go bardzo cenię, tak jak za szczerość czego mu nie mało :D zresztą mi chyba też nie :) Czasem się zdarza tak, że i do niego potrafię być upierdliwa ale jakoś tak..za szybko mi przechodzi ;) Dziś mi się najlepiej podobała odpowiedź na sms’a: „Zawsze masz jakieś wytłumaczenie”. Rodzice też mi to mówią :D więc coś chyba w tym jest.
Hmm…mały szantaż a poskutkował :) Powiedziałam G. że jak rano go nie usłyszę to tel off.. na cały dzień :) i obudził mnie rano ;) miło było słyszeć znowu ten znajomy mi głos :) i dzień z uśmiechem rozpocząć. Coraz bliżej się zbliżamy pewnej daty… :) nie mogę się doczekać… :(… ale myślę, że dotrwam :) Ty mi w tym pomagasz każdego dnia. Choć czasem ciężko mi przetrwać dzień i te niedoczekanie na Ciebie… : )

„Nie ma lekarstwa mocniejszego, skuteczniejszego, doskonalszego dla naszych ran we wszystkich sprawach ziemskich, jak mieć kogoś, kto cierpi z nami w każdym nieszczęściu i cieszy się w powodzeniu.”

„Przyjaciele spotykają się, aby się lepiej poznać i pokochać. Przyjaciele są szczęśliwi, gdy się spotykają, mówią sobie wszystko, kim są i czym żyją.”

„Przyjaciel, to promień światła, który rozświetla życie.”

„Tak naprawdę, żyjemy na tyle,
na ile istniejemy dla innych ludzi,
lecz tylko wobec Przyjaciela
możemy zaistnieć także w tym,
co jest w nas najgłębsze,
a zarazem najwrażliwsze.”

„Jesteśmy tutaj podobni do kwiatów,
które pragną rozwinąć pąk,
aby ukazać swoje wnętrze,
lecz by było to możliwe,
muszą być otoczone światłem i ciepłem.”

Komentuj(3)
• godz: 18:02 data: 2008.09.14
-.-
Stara notka napisana prawie, że miesiąc temu. Wartałoby napisać wreście jakąś nową z aktualniejszymi wiadomościami:) Więc zaczynam :)

Wakacji już niestety dawno koniec, ale zbytnio się tym nie przejęłam wkońcu chciałam wrócić do szkoły z tej nudy w wakacje :) No i nie ukrywam, że jest lepiej choć nuda czasem wraca…ale na pewno jest o wiele lepiej jeśli chodzi o kontakty niż w wakacje :) Eh..w szkole dodali nam nowe przedmioty…na widok w planie że są 3h lub 2h programowania strukturalnego i obiektowego rzygać się chce…a szczególnie słysząc „magiczne bloczki”. W ogóle ta sala źle na mnie działa…chyba z monitorem coś nie tak. Jak mi się text nie rozmazuje to mnie głowa boli, a ostatnio nawet ząb heh ciekawa jestem co mnie jutro będzie boleć? Może wszystko po kolei…trzeba się zaopatrzyć w tabletki xD ostatnio mi ibuprom życie uratował^^ . Mamy także wok, myślałam, że będzie gorzej i że będą nudy a tymczasem da się strzymać…nie ma tak źle. Później mamy urządzenia technologii komputerowej…z tą samą babą co pr.str.i.ob. bosh…co za przedmiot…nie lubie tej baby, wkurwia mnie na sam widok. Zmienili nam faceta z ob..ale może będzie ok. :) taki w porządku w miare. Za to księdza to nam mogli zostawić tego starego a nie dać żyrafe , która ma wygórowane wymagania^^ jak on myśli, że ja będę się do wszystkiego stosować to sobie może pomarzyć^^, krótko mówiąc też mi nie spasował^^ ale…za to mam Ewcie, Madzie^^ nie ma tak źle, zawsze jakieś zajęcie się znajdzie^^ :P Plan mamy nawet ok. :) nie narzekam, mógłby taki zostać przez cały rok :D mamy nawet okienko^^ to z Ewcią zawsze wykorzystamy na godzinkę kółka fotograficznego :) no i chyba Madzia się do nas dołączy :D byłoby fajnie :)) ja bym była jak najbardziej za :)

Teraz na inny temat:
- Heh widzę Mirku odliczasz wszystkie daty…sprawdzałam w gg w archiwum i fakt…tamten akapit mnie się tyczył, bo dokładnie za 3dn minie 2tyg od mojej ciszy. Widze pamiętasz też moje słowa nie wiem sprzed ilu z 1 - 1.5 miesiąca temu? Ja już dawno o nich zapomniałam, widać Ty nie. Jakoś szybko te 2tyg przeleciały heh nawet nie zauważyłam. Cisza wynika z braku czasu, chęci, a tak poza tym to chyba nie byłoby o czym pisać, bo przejrzyj nasze archiwum to znajdziesz w każdej rozmowie kilka rzeczy które się powtarza w kilku innych. W sumie jeden i ten sam temat rzeka…a ja nie ukrywam, że mnie już czasem męczy te słuchanie i pisanie na jeden temat…sory, ale tak to stwierdzam. Więcej nie mam się chyba co wypowiadać. A Ty jakbyś chciał to sam byś napisał na gg, nie musze to pisać ja, tym bardziej że siedzę na dostępnym prawie dziennie, więc nie wiem – Tobie Bozia rączki odebrała, albo klawiature? Ja Ci nie napisałam, że nie możesz się do mnie odzywać. Chcesz to pisz, może odpowiem, a może i Cie oleje i będę mieć Cię gdzieś. I znowu kilka słów chyba za dużo napisałam, bo znowu Cie zaboli… Co do wytykania błędów jak pisałeś w blogu – ok. jestem za, możesz powytykać, jestem ciekawa co mi wytkniesz ;] wątpię żeby zabolało, bo ja jestem sobą i nikt i nic tego nie zmieni. ;]

- Wczoraj dzień mile spędzony :) a konkretnie druga część dnia :) Rano byłam z mamą na Załężu tak połazić , bo mama chciała sobie kupić dres do sanatorium, mi przy okazji spodenki na wfa kupiła ;p no i tak pooglądałyśmy mniej więcej co tam jest, żeby ew. potem tam sobie przyjechać :) Potem do Auchanu po minimalne zakupy…ale już nie spasowało mi tam w sklepie…chyba klima źle na mnie zadziałała, bo miałam zawroty głowy. A ja myślę, że to może od tego chodzenia po Załężu, dużo ubrań i takie tam…w Auchanie jeszcze więcej towaru i już się źle czułam...a potem jeszcze do Biedronki… no i wreście do domu:) W domu obiadek i pojechałam do Katowic pod spodek ;) Hmm;) wreście nastąpił ten przełomowy moment na który tak długo czekałam^^ Z początku hmm…tak nieśmiało..ale się rozkręciło ;) Początki zawsze najgorsze^^ tym bardziej, że się widzi kogoś pierwszy raz ^^ Jedynie czego żałuję to, że sobie nie wzięłam od razu polaru ze sobą ;p się zapomniałam, że w tej dziurze zawsze jest zimno czy słońce czy go nie ma. Owszem, będąc z nim wcale mi to potrzebne nie było ;p ale wieczór już był gorszy ;p Ja myślę, że nie było tak źle, ale stwierdzam, że za miesiąc będzie najlepiej :) I widzisz…;) nie zwiałam na Twój widok hehe :) nie ten typ..:) Potem do domku jechałam tym samym zepsutym autobusem co wcześniej..ja myślałam, że mnie pokarało, że baba jedzie autobusem i tak powoli, że bym ją spokojnie na luzie rowerem śmigła…a tam jest coś zepsute, jak przyśpieszyła nim to zaczynało coś dymić z pod autobusu…musiała go przewietrzyć żeby jechać dalej… drzwi się nie chciały otwierać…no cóż…firma meteor…ale MZK powinno coś z tym zrobić..chociażby jakiś zastępczy autobus dać. Ha..jak ten autobus będzie jeździł w ciągu roku szkolnego to możemy pomarzyć, że wjedzie w dolnych pod górkę xDD lepiej zawczasu wysiadać na dole i zapieprzać pod górę xDD ;] Po wczorajszym dniu jestem trochę przeziębiona, ale co tam, warto było :) Więcej chyba nie ma nowości więc kończę tę notę. :)

Komentuj(1)
• godz: 13:52 data: 2008.08.19
Powrót z Wczasów :))
Powróciłam już z wakacji :) od 16.08.08 od godziny 22:30 jestem w domku. Wcale mi nie było żal wyjeżdżać z tamtąd :) Jazda do domu była trudna. Utrudniał nam w tym deszcz, który mieliśmy przez ¾ trasy. Były też momenty strachu takie jak: samochód nadjeżdżający z przeciwka puścił taki zraszacz, że nam szybę całą pokryła gruba tafla wody…przez szybę 0 widoczności. Ale wyszliśmy cało z wszystkich takich 3 przypadków. Droga do domu mi się dłużyła…dziwnie się czułam w niektórych momentach:) miałam wrażenie, że jadę już drugi dzień ;p Teraz może coś opowiem jak mi wakacje zleciały:)

Pokój mieliśmy dokładnie tak jak na Internecie pokazany :) Właścicielka miła, w pokojach czysto, piesek też uroczy :D Jeszcze w życiu nie widziałam labradora czekoladowego :) tylko się zastanawiam jak to możliwe że matka czarna,ojciec też a syn czekolada :D Denar był super, roczny pies więc tylko mu zabawa w głowie, ubaw z niego był, zabawa świetna, ma siłę :) nawet miałam problem mu cokolwiek wyrwać taaaki silny:) Jak miasto? No powiem, że okej :) nie ma źle. Promenada ładna, ale promenady w Ustce nic nie pokona :) Brakowało mi tam takich statków turystycznych – nie ma portu, tylko najdłuższe molo w Polsce. Sklepów dużo… jedynie co mi przypominało Ustkę to Indianie, którzy co wieczór grali na promenadzie. Piękne utwory :) Raz widziałam także pokazy ziania ogniem takie jak w Ustce były :) Zadowolona jestem także z 3GB zdjęć jakie przywiozłam:) oczywiście dużo zdjęć natury mam :) Mam piękny wschód słońca, kilka zachodów słońca, muszelki, piórka dwa (naszukałam się 12 dni) ;)) mewy, ładne widoki…jeziorko turkusowe i wicko i wiele innych rzeczy :)

Podczas wakacji uczyłam się jakże trudnej dla mnie do tej pory jazdy na rolkach ;D i to nie na zwykłych rolkach :P tylko na dwóch kółkach i jeździ się na piętach a nie całej stopie…do tej pory na tym nie umiem jeździć :PP Zwiedziłam: część Wolińskiego Parku Narodowego, Jezioro Turkusowe, Świnoujście, Wzgórze Zielonka, Molo w Międzyzdrojach, Promenadę, Muzeum Figur Woskowych, Aleję Gwiazd czyli pozaliczałam większą część jakie były wymienione z atrakcji do zwiedzania będąc w Międzyzdrojach :)
W Świnoujściu nic mi się nie podobało…szczególnie stojąc 2h w korku na prom :// a wczesniej góra 30minut…lub 15… ale nie powiem przepływy mi się podobały :D 6x sobie popływałam ;)) Promenada w Świnoujściu brzydka…tam nic praktycznie nie ma poza super fontanną. A Ci Indianie tam haha xDD co za podróbka :P w stroje nie poprzebierani, muzyka Se sama leciała oni nie śpiewali no żal… jedynie co tam dobrego mieli to obiadki mmm…pycha :D a tak nic więcej ciekawego…dupna plaża, w morzu się nikt nie kąpał…pływały tam meduzy :D fffafaśna galareta :D no i dużo mew :)
Będąc także w Międzyzdrojach widziałam full Yorków i jamników i jakieś 7 cocker spanieli ;) potem mi się to mnożyło,w kółko…zapamiętam także piękny zachód słońca…te kolory nieba…róż z czerwienią połączony, a ja nie miałam przy sobie aparatu ;(( taki żal… zbierałam wtedy muszelki…dla Ewci^^ :P

Wyjeżdżając do domu można powiedzieć, że czułam się szczęśliwa, że wracam :) jak mi to ktoś powiedział „czujesz się lepiej bo wtedy jesteś blisko mnie” :) coś w tym prawdy jest :) bo w sumie najwięcej z Tobą wtedy pisałam :) Można powiedzieć, że prawie za nikim tak nie tęskniłam jak za rozmowami godzinami czy po całym dniu z Tobą:) no i kilka wyjątków z przyjaciół, z którymi tylko pisałam przez okres wakacji :)

Wróciłam też do swoich rybek :) moja sąsiadka jest super :D nie miała zielonego pojęcia o rybkach a udało jej się utrzymać czyściutką wodę w akwarium(byłam w zaskoku) bo ja mam bardziej zabrudzoną po 2tyg^^ i wszystkie rybki uchowała, żadna nie padła :D to mnie ucieszyło :))
W ogóle zero szkód, spisała się na medal :)

No nic będę kończyć, nic innego sobie nie przypominam o czym mogłabym napisać :)

Ehh…wczoraj minęła rocznica jak przyjełam Boniego do domu… :(( szkoda, że już go nie ma..

Komentuj(6)
• godz: 15:34 data: 2008.08.2
Wyjazd
Jutro wreście oczekiwany wyjazd nad morze do Międzyzdroji :) Nie będzie mnie przez 2tyg., 03-17.08.08 :) Myślę, że się tam będę świetnie bawić i, że będzie to udany wyjaz z którego przywiozę jakieś fajne fotki ;) teraz mam pole do popisu hehe :)) baterie załadowane, karty wyczyszczone, aparat sprawny i spakowany :) no i ładowarka też spakowana :D nie moge o niej zapomnieć :) bo bym sie chyba załamała ;) a aparat na zwykłych bateriach nie działa niestety...:) Teraz tylko zrobić troszke porządku w pokoju i rybką wode pozmieniać. Sąsiadka będzie mi karmiła moje rybcie :)) mam nadzieje, że się nie załamię tak jak rok temu...i że przede wszystkim moje skalary będą wszystkie w komplecie tak jak są teraz no i mój gurami całujący też musi być :))

Wyjazd oczywiście nie oznacza, że nie będę tęsknić ;) ale bez przesady..tylko troszkę :PP Wszystkim wyjeżdżającym gdzieś także życzę udanych wakacji lub spędzania miło czasu :)) no na koniec...pozdrowionka dla:

* Ewci :*

* tego za, którym będę najwięcej tęsknić (nie zapomne o Tobie :), nie martw się :*)

* Dżemusia :*

* mojej Madziiii :*

* Zakały :* i Pasożyta :*

* Misiuli :*

* Bubusia xD

* i wszystkich tych, o których zapomniałam wspomnieć ;)

Komentuj(2)
• godz: 14:54 data: 2008.07.26
Wakacje?...
Witam :)
Dawno nic nie napisałam….ponad miesiąc temu. Ale chyba nie było o czym pisać. Te wakacje są tak nudne, jak nigdy…nigdy się tak w wakacje nie nudziłam…zawsze albo się szło gdzieś na piwo, na rowery czy na spacerek jakiś. A teraz…prawie większość czasu spędzam w domu. Raz na jakiś czas gdzieś się wyrwę to do Kasi wpadłam z nudów, to pojeździłam z Kasią trochę na rowerze, ale coś z moim rowerem było nie tak :) źle było wsadzone tylnie koło. Już jest ok. tata naprawił, moja złota rączka :P byłam też z Wiką, Natalką i Kibicem na spacerze, fajnie było :) Pogadać z kimś, z kim się dawno nie widziało, bo chyba od czasu gimnazjum to tylko na necie pisaliśmy… :) Czasem z nudów wybrałam się na dwór z aparatem :) w jakiś tam dzień była u mnie Madzia :**** ciekawie było ; )

Ostatnimi czasy bawię się też zdjęciami na lumisferze niektóre zdjęcia są tam aż tak piękne ;) że się napatrzeć nie można :) Poznałam tam też spoko osóbke o nicku Srubka :D no tak zakręconego pozytywnie człowieka jak ona to ja dawno nie spotkałam ;) Polubiłam ją :)) Jest jeszcze jedna osoba o nicku Satu, też mi się wydaje, że jest w porządku osobą :) W lumisfere wkręciłam także Mirka, Misie, Ewcie :D jeszcze tylko u Mirka czekam na fotki, aż wróci z Tunezji :) tam jest jak w bajce :) w każdym razie wujek miał ładne zdjęcia z Tunezji. Hmm…wreście po jakimś miesiącu odezwała się Karolina :))) stęskniłam się za tą mendą :)))) się zagadałyśmy :D ok. 0:30 poszłyśmy z pcta ;)

Swego czasu miałabym może i pieska cocker spaniela angielskiego złotego Roofiego. Jakaś kobieta dała ogłoszenie w necie, że odda w dobre ręce…fakt miał już 7 miechów, ale ładnie wyglądał. Trudno i tak się nie udało, bo ktoś był szybszy, a ta właścicielka jakaś dziwna;p po wakacjach sobie poszukam jakiegoś 2 miesięcznego młodego i oczywiście psa :) nie chce suczki… ;) no i najlepiej żeby był maści złotej(biszkoptowej). Bo tak jakoś głupio w domu tak pusto…a z rybkami na spacer nie wyjdziesz ; p a tak zawsze jak był Boni to się brało kota na dwór i się siedziało tam godzinami z nim, ty bardziej, że był grzeczny i nie uciekał…teraz się chce przestawić na psa, ale tylko cocker spaniela angielskiego, innego nie chcę.

Dokładnie za 8 dni wyjeżdżam nad morze do Międzyzdroji. Już się doczekać nie mogę..! bo tak jak mnie nuda w tym roku zżera to jak nigdy. Wyjadę, odpocznę, fotek na cykam. Krótko mówiąc będę w swoim żywiole :D Ale to nie oznacza, że…..nie będę tęsknić….bo na pewno za kimś zatęsknię ;)

PS: na neta dopiero wróce we wrześniu pierwszego. Od 03.08 net zawieszony…. Może mi się uda gdzieś nad morzem wpaść na jakąś chwilę na neta, ale nie obiecuję…zawsze są jeszcze smsy:)


Komentuj(0)
• godz: 14:52 data: 2008.06.19
Powrót.....koniec roku szkolnego 2007/2008 ;)

Jak widać nie potrafię się odkleić od tego bloga...:) dlaczego? Bo jest to jedyny blog, który najdłużej prowadzę i mi się podoba...widzę że już od dawna na eblogu nie ma żadnych problemów i bardzo dobrze :) Tych notek, które napisałam na blog.pl przenosić nie będę bo nie ma to najmniejszego sensu :) a i tak dużo nie straciłam..;) no może tam te pare komenatrzy...:) Szablonu nie przenoszę, bo już mi się znudził, a ten szablon jest ok:) Ok oddzielamy linią wstęp i piszemy dalej.





Do wakacji jak już większość zauważyła zostały TYLKO DWA DNI :) ! Jak ja się cieszę..;) wreszcie sobie odpocznę i się wyśpię do upadłego ;) ale z drugiej strony czas nudy...bo jak się już tak za długo siedzi w tym domu to się zaczyna nudzić mimo, że się chodzi na baseny jakieś spacery itd..;) za szkołą zdąży się zatęsknić i za kumplami z klasy i za wygłupami w szkole :) Jest to także czas wyjazdów na różne wycieczki, czy wypoczynek gdzieś za granicą lub w Polsce;) Ja w tym roku jadę do Międzyzdrojii ;) Jeszcze tylko miesiąc...:) z boku już zamieściłam licznik :D się doczekać nie mogę ;) bo większość ludz co tam była mówi, że jest super ;) zobaczymy te gusta ludzi ;)...ja i tak tam jade z zamiarem fotografowania no :D ;)) myślę, że 2 tyg mi wystarczy na sfotografowanie miasta :) no i innych miast jak będą wycieczki gdzieś :) Nigdy z rodzicami nie siedzimy 2tyg w tym samym miejscu;) tylko po drodze pozwiedzamy inne miejscowości, które są w pobliżu:) Hmm...przez ten miesiąc muszę znajść kogoś, kto się zaopiekuje przez te 2tyg moimi rybkami...na pewno nie sąsiad...który w zeszłym roku w 2tyg wykończył mi 80% ryb! a teraz jak by mi któreś z rybek pozdychały, szczególnie skalary to chyba bym go powybijała...bo to moje najukochańsze rybki:) A tak wracając do szkoły...mi się udało wszystko pozdawać :) sierpień wolny :) koleżanką z klasy też się udało pozdawać ;) no oprócz 3 dziewczyn..ale za nimi płakać nie będę...;) aczkolwiek, życzę im szczęścia w zdawaniu w sierpniu na komisach i dołączenia z powrotem do naszej klasy. Gad Waleczek siedzi :D bo on nie zda tej maty ;) i super ! Jeszcze jakby tak odpadł dżambor o bryła to bym była w 7 niebie :) ależ ja jestem niedobra :PP

W tym tygodniu w szkole nie byłam w sumie...w Poniedziałek wolne bo maturzyści jakiś test pisali, wtorek - przyszłam na gere..ale powiedzieliśmy babce, że ma nam (mi, Madzi, Łukaszowi i Markowi) wpisać nieobecność :) i poszliśmy wszyscy do Sandry ;) no..Łukasz do Marty ;) Jakiego Sandra ma ładnego psa Maxia :D jakiś terrier ;)) zajebisty jest, każdy kto przychodzi to mówi, że jest fajny, a ona go nie lubi...Sandra kocha swoją Tosię ;) kotka brytyjska niebieska :) jakby nie była taka płochliwa i wystraszona to by było wszystko ok :) Fajne ma oczka:) Podobno rasa, która się przywiązuje tylko do jednego właściciela..;) i pomyśleć, że Maxiu zazdrosny o kota i już do Sandry nie przychodzi :PP U Sandry oglądaliśmy filma boogeyman 2 :) horror...ale mnie tam zbytnio nie straszyło :) ale Madzia zajebiste pozy i miny przy filmie :D ha! :)) szkoda, że tylko coś z kolorystyką było nie tak..zajebiście wyglądała krew koloru turkusowego xD więc już efekt tracił się, ale co tam...;) oglądaliśmy też zdjęcia z wycieczki z Wadowic :) Później pogadaliśmy na różne tematy ;) w każdym razie nam się nie nudziło :) ciekawiej niż jakbyśmy w budzie siedzieli w ławkach i sobie zajęcia wymyślali...Środa...powiedziałam mamie, że nie idę bo ja nie będę siedzieć w szkole gdzie stan klasy wynosi 6/32... posprzątałam sobie pokój..:) ile ja śmieci wyniosłam ze swojego pokoju ;p a i tak jeszcze nie skończyłam we wszystkim robić porządków...dzisiaj może zrobię;) heh...znalazłam też swoją ulubioną torbę :)) a ja się zapomniałam, że takową w ogóle mam ;) fajnie. Dzisiaj...miałam jechać do Danki z Łukaszem i Markiem i może z Madzią..ale oni stwierdzili, że u Danki na pewno by się nudzili więc pojechali do SCC....ja dziękuję..już mi się Silesia znudziła..jeździłam tam w ciągu roku szkolnego ;p Madzia miała na basen pojechać...ale nie pojechała, bo się źle czuje. A ja..ja nie mogę na basen jeszcze :( dopiero jutro mogę... Wstałam rano..i powiedziałam mamie, że nie idę...pyta dlaczego: bo osoby z kl jadą na basen albo do Silesi....więc nie poszłam :)) Za to się porobiłam, śniadanko zjadłam i pojechałam do Kasi ;) bo się z nią umówiłam na rowery, żeby pojeździć. Jej...jakiego ona ma ślicznego kotka na podwórku..takie to kochane malutkie...szkoda, że nie mój...:( :) Pojechaliśmy na trasę naokoło basenu ;) ja już w dolnych wysiadłam przed górką ;p już nie umiałam na rowerze wyciągnąć ;p ale potem już pojechałam...;) wszystko by było fajnie jakby mi opona z roweru nie haczyła o ramę :/ nie wiem dlaczego, nigdy tak nie było...tata mi zobaczy co z tym kołem. Kurde musze kondycje złapać :PP bo dziś w sumie pierwszy raz tak się wybrałam na trasę ;p i mało wyciągłam tak porównując jazdę w tamtym roku ;) Ale to dopiero początek wakacji to jeszcze się kondycje złapie :)

Jutro...zakończenie roku..tym bardziej mi się nie chce iść do tej budy :P no ale...zakończenie to trzeba iść i wolne! :D

Komentuj(2)
• godz: 16:31 data: 2008.05.7
!!!! PRZEPRWADZKA !!!!


Z POWODÓW PROBLEMÓW ADMINISTRACJI SYSTEMU E-BLOG BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY NA ADRES: klik

SERDECZNIE ZAPRASZAM NA NOWY ADRES! ;)

KONIEC UŻERANIA SIĘ I BRAKU DOSTĘPU DO BLOGA!!

Komentuj(0)
• godz: 16:55 data: 2008.04.30
HAPPY BIRTHDAY


Dzisiaj wypada druga rocznica jak piszę i prowadzę tego bloga :) I jestem z tego dumna :) Nie jedni już się poddali i nie piszą, a ja... ja mam siłę i prowadzę zapiski z mojego życia nadal :) Jakoś mnie to cieszy, że go mam...:) Mam tu dużo przeróżnych wspomnień i tych dobrych i tych złych. I szkoda by było zaprzestać pisać tu na nim ;) Bo czasami można się z kimś podzielić jakąś ciekawą wiadomością :) Na brak komentarzy nie narzekam :) Mało która notka jest taka, aby nie miała choć jednego małego komentarzyka :) Oczywiście dziękuję Wam wszystkim za te komenty i liczę na kolejne :)
Dobra już was tu nie przynudzam i kończę tą wiadomość :D


Pisać nie ma o czym to też nie będę się więcej rozpisywała.
Wreście mam te swoje ukochane wolne, bo aż 6 dni :D Do budy wracam dopiero w środę, bo w poniedziałek i wtorek są matury :) Oczywiście powodzenia wszystkim maturzystom! :) Dzisiaj też niechcący przytłukłam sobie wyświetlacz na telefonie :( i mam teraz takie 3 krechy na nim buu... może kiedy wymienię na nowy...
Dzisiaj też mi rodzice kupują kolejny akwarium :)) Jej z trzema akwariumami w domu chyba ogłupnę :P ale narazie tego trzeciego nie bede używała, bo wystarczą mi te dwa większe:) więcej wiadomości chyba nie mam...:)


POZDRO!

Komentuj(2)
• godz: 19:14 data: 2008.04.24
Plener.... Samobójstwo?!?.... Złe dni...


Co ja dzisiaj robiłam? Otóż dzisiaj cały dzień się nudziłam w szkole :)) Prawie cały czas mieliśmy same zastępstwa, to też nie było co robić;) Na dwóch lekcjach pomagałam Ewie uzupełniać dziennik ;p
Na angolu czytałam trochę książkę, a na niemcol kończyłam hot-doga no i miałam mały ubaw z Ewy :)
Ehh… gdybym jej nie wrobiła to by pewno nie dostała tej 2jki… no a jakby zada odrobiła to by miała takie -3 jak to babka uznała… Potem na kółko fotograficzne z Ewą :) oglądaliśmy nasze zdjęcia no i szukaliśmy dla Ewy jakichś konkursów, w których chciałaby wziąć udział… ja jakoś … hmm… nie ciągnie mnie do konkursów, ja robię zdjęcia dla frajdy :) Po szkole przyszłam do domQ i zauważyłam, że mój kuzyn jest u mnie :D że też nie miałam co robić to wzięłam go na podwórko na nasz nowy plac zabaw:) tam się pobawił :) ja wzięłam sobie aparat i porobiłam zdjęcia i się nie nudziłam! :P Bawiłam się też z Kamilem trochę :P Pomagałam mu wejść na samą górę na domek :P Potem latałam za pszczołą i mrówkami :) ale bardzo trudno jest uchwycić na zdjęciu mrówkę :) a zoom nie działa na takie małe stworzonka a przecież obiektywu nie mogę dać całkiem obok niej bo ją zabiję!

Ehh :( wczoraj byłam w SZOKU! Weszłam na naszą klasę, a tam w wiadomościach prywatnych miałam wiadomość pożegnalną od Izy! Oraz dostęp do bloga (bo dała mi hasło) i tam była notka do mnie i jedna notka którą miałam udostępnić! Natychmiast napisałam do niej smsa! Ale odpisała mi na całe szczęście! Nic sobie nie zrobiła! Bo zwróciła te wszystkie tabletki w nocy, które połknęła.
Ja wpadłam na pomysła, po zapytaniu dwóch osób co by zrobiły na moim miejscu mając takie info i sytuacje. Jedna osoba napisała: żeby to porostu zdrukować wszystko łącznie ze screenami, żeby nie było, że to jakieś bzdety i dać to Izie mamie. A druga osoba napisała mi zdanie na ten temat.
Ja po przemyśleniach postanowiłam, że zrobię tak: wydrukowane to wszystko mam ze screenami itd.
I poczekam co będzie dalej! I jak Iza nie przestanie się ciąć, to po prostu wręczę jej mamie osobiście to do rąk co jej córka usiłowała zrobić… wiem, że to troszkę nie fair, ale nie mam zamiaru stracić kogoś i potem myśleć „a mogłam temu zapobiec”.

Komentuj(5)
• godz: 20:52 data: 2008.04.21

Wszystkiego pisać nie będę, bo już nie pamiętam. Więc napiszę tylko to co pamiętam. Ostatnio coś ciężko u mnie z pamięcią :( w tak młodym wieku…a już pamięć zawodzi, a co będzie za kilka lat?...

No więc tak:
W czwartek przyniosłam do szkoły moją charakterystykę, co pisałam w gimnazjum ;) W formie takiej fraszki ona jest. :) Hehe innym się podobało…ale chyba najbardziej Ewie ;) No cóż… ja już mam taki charakter, że lubię się sama z siebie czasem pośmiać, no a cieszy mnie też to jak innych potrafię jakąś małą rzeczą rozbawić :) Może ja powinnam kiedy usiąść i napisać jakiś wierszyk, albo coś na podobę tego… tylko się zastanawiam dalej nad tematyką… o czym ja bym mogła stworzyć coś :) Oczywiście też w formie humorystycznej, bo sentymentów to ja pisać nie umiem :(

Piątek… specjalnie poświęcenie i wstanie wcześniej, aby zdążyć na kartkówkę z angielskiego… bo nie chciałam, żeby ta małpa mnie posadziła do pierwszej ławki jak bym się spóźniła… ale i tak nic z tego, bo za mało czasu miałam na pisanie… tylko na 2+…. Ciekawa jestem ile mi brakło do 3ki… :(
Piątek był w ogóle takim głupim dniem :( Z angielskiego kartkówka,na bioli sprawdzian, ale napisałam wszystko i jeszcze kurde błagałam Ewe, żeby mi dała na 3 zadanie odpisać z jej ściągi rozwiązanie, bo ja nie umiałam go znajść! :P Następnie na polskim jakiś pojebaniec obrażał nam tu Śląsk, a on niby dupny ślązak! Po tych dwóch godzinach z nim się nie dziwię, że nikt nie chce kupić jego książek, ani nie chcą go wpuszczać do niektórych miejsc jak takie bzdety mówi i pisze. Na chemi kartkówka…
Na hiście sprawdzian :/ i tak mam z niego kape :/ bo ja tam nic nie umiałam, w ogóle skąd ta baba wzięła te rzeczy!! Skąd ja mam wiedzieć co to np. jakaś hidżra…:/ No i potem jeszcze jedna chemia i upragniony weekend :) W piątek odezwał się do mnie Emilek :))) No wreście :) przerwała się ta cisza…bo tak jakoś smutno bez niego było :( czułam się tak choćbym straciła największego przyjaciela…ehh..ale od tej pory jest ok. i bardzo dobrze:) Jedyną rzeczą jakiej się w piątek nie mogłam doczekać to nocy… ;) ok. 1 mnie zmuliło do spania…a o 3ciej pobudka i posłałam Karolince życzonka z okazji 28 urodzinek ;)) Jak co roku o takich późnych porach wysyłam :D

Sobota… spałam do 10:30… wstawiając rano nie umiałam uwierzyć, że już ta godzina widząc tak brzydki krajobraz za oknem :( Deszcz padał buu…nie lubie takiej pogody. Rano popisałam chwilę z Karolinką na gadulcu, jakoś w świetnym humorze była i bardzo dobrze. Lubię jak się cieszy, a nie smuta… w ogóle nie lubię jak ktoś jest smutny… Po południu pojechałam do Cioci i Wujka do Żor ;)
Ojj… dawno mnie tam u nich nie było ;) chyba z rok temu ja tam jechałam…wcześniej tylko rodzice i rodzeństwo jechali :P Ha.. bawiłam się ze świnką morską Titusią^^ hmm…powiem, że jakoś za świnkami morskimi nie przepadam, ale… ją polubiałam :) chyba sobie kiedyś kupię. Pooglądałam też zdjęcia od Cioci z Tunezji jak pokazywali..;) Ja w tym czasie miałam Titusie na sobie ii…tak w pewnym momencie zrobiło mi się za ciepło… się okazało, że się zssikała heh.. ale co tam… wysuszyłam to suszarką no i dobrze, że tego moczu nie było czuć… ja to mam szczęście, jak zawsze;)
W Domu byłam o północy w domku, ok. pierwszej poszłam spać… puściłam sobie mp3 na słuchawkach takich co fajnie głośno dają, bo chciałam przesłuchać te płyty co u wujka sobie ściągnęłam… i ja już prawie spałam.. w pewnej muzyce było coś tak głośnego, że ja się obudziłam i wystraszyłam. Podskoczyłam i coś zrobiłam sobie z ręką, ale nie wiem co :( W każdym razie cały następny dzień mnie bolała ehh…

Niedziela… obudziłam się ok. godziny 9, oczywiście ruszyłam ręką i mi dało to znać, że nadal mnie boli :( każdy mały ruch dawał mi w kość, bo to strasznie bolało :( Potem na 11 do kościoła… po kościele mamie ponagrywałam płyty z muzyką, potem obiad. A po obiedzie poszłam na dwór ;) Najpierw zrobiłam sobie zamierzony efekt czyli kroplę wody na trawie no i moje kochane różowe szyszki :D
Po zrobieniu tych otóż fot polazłam po Sysunię ;) i poszliśmy w stronę skałek :D po drodze kilka zdjęć ;) reszta na skałkach, bumkrach… pomnik.. las.. i dzień zleciał ;) Jej na spacerQ rozwaliłam sobie swoje ukochane buciki :(…

Poniedziałek
Bardzo ciężki dzień jak dla mnie, bo problemy z wstaniem z łóżka… Ja myślałam, że w ogóle nie wstanę.. na autobus się nie wyrobiłam, bo z Ewą smsy pisałam… na niemcol się troszkę spóźniłam..kurde kartkówkę pisaliśmy i znowu kolejna kapa do kolekcji, bo nie umiałam znajść
ściągi z tego :/ Na macie idealnie się ściagało hehe z zeszytu swojego, od Marka… :) Najciekawsza to była w tym całym dniu godzina wych. :D pisałam sobie smsy z panem …. :D i kurcze on zamiast odpisać na mój tel.. to odpisał na tel.. Ewy.. z którego ja mu smsa posłałam. No ta miała ze mnie i z niego pełny ubaw, a raczej z treści smsa no i…ja tam myślałam, że się spalę ze wstydu.. :/ napisałam mu od razu, że każdy sms ma odpisać na mój tel, a nie kogoś… teraz mnie Ewa będzie nękać całymi dniami tak jak z tym wierszykiem… Od tej pory cały dzień z nim smsuję ;)

Komentuj(4)
• godz: 16:57 data: 2008.04.15
WREŚCIE !!

No NAREŚCIE działa MÓJ KOCHANY BLOG!! Nie wiem co znowu się na eblogu stało, że znów nie działał :( Widzę, że coś często tam coś się psuje :( Ale ja nie mam ochoty tego bloga kasować, bo to cząstka mnie, coś co osiągnęłam w życiu i coś gdzie są moje wspomnienia. To jedyna rzecz gdzie mam opisane swoje przeżycia, wzloty i upadki itd. Tak przez te 3 dni nie mając dostępu do bloga i w ogóle główna strona nawet nie działała na eblogu to było dla mnie szokiem, bo już się wystraszyłam, że serwis skasowali :/ i byłoby mi bardzo smutno… :(…

Dobra koniec rozżalania się…

Ostatnio w szkole nic się nie wydarzyło po za tym, że był w czwartek Koncert Charytatywny dla Adama. Adam to chłopak, któremu niestety nie sprzyjał los i miał nieszczęsny wypadek, po którym jeździ teraz już na wózku inwalidzkim. Szkoła chciała go wesprzeć finansowo, bo rehabilitacje są drogie no i leki z całą pewnością też. Koncert w szkole dla uczniów odbył się w godzinach od 11:30-14
Ja robiłam zdjęcia z „Piórkiem”, a Ewa kręciła film :P Ja tak jeszcze odważnie nie robiłam zdjęć :P nie lubie jakoś robić zdjęć w tak dużym gronie ludzi :P Stwierdzam, że Piórko będzie miał lepsze zdjęcia :P
Hmm co do koncertu too… tak sobie mi się widział, pierwszy zespół w ogóle do kitu był :/ ale drugi był już lepszy, a trzeci najlepszy! :)) Pomijając fakt, że i tak prawie sala pusta już była na tym trzecim koncercie;p bo się pozbierali i do domu pojechali hehe :)) Ja nie miałam wyboru i musiałam zostać do końca:) Potem nie opłacało mi się jechać do domu na pół godziny to umówiłam się z ciocią w parku, bo była z Natalią na dworze. Najpierw poszłam po książkę do maty odebrać z księgarni, a potem do Cioci. A parku chwile posiedzieliśmy z babcią i ciocią, potem poszliśmy odprowadzić babcię do domu. Potem do sklepu jeszcze, bo ciocia chciała no i potem do cioci. U Ani zjadłam obiad i potem poszłam znowu do szkoły na godzinę 17, bo był koncert dla Dorosłych i Klas Wieczorowych i Maturalnych.
Ten koncert to już był miodzio :D Bardzo mi się podobał lepiej niż ten który był dla nas. Były loterie fantowe, czas na poczęstunek ciastkiem,kawą czy herbatą za drobną opłatą :) Występy były super :)
Najbardziej mi się podobał jak śpiewała pani Ania Anioł :)) Super mówiła i śpiewała :) Był jeszcze występ na flecie poprzecznym, na pianinie, na flecie zwykłym i gitarze przeróżne były :) Sala była pełna. Mi się podobało :D i tak najlepiej były licytacje prowadzone :D a te sumy…. Nawet bym nie pomyślała :) Pan z PO z wfistą świetnie to prowadzili :D Taki już urok naszego pana z PO :D Ja niestety do końca nie byłam :( a szkoda…ale trudno już… i tak mi się podobało :D

W Piątek nic się nie działo ciekawego :)) Jedynie co to, to , że w kl było aż 17osób czyli pół klasy :P restza poszło na baje, albo wcale nie przyszło… :P Popołudniu byłam z Pasożytem u Kasi :D jak zwykle było fajnie :D Powspominać stare dobre czasy gimnazjum :)) się pośmiać do łez i bólu brzucha :D Jak to kiedyś bywało :))

W weekenda zmieniałam rybką wodę:D Gadałam sobie z rybkami^^ :D a potem w domku siedziałam… Przedwczoraj pół dnia przepisałam na PMach :D Ale ze mnie gaduła niesamowita :D i w ogóle wczoraj miałam jakiś piękny dzionek :D Powtarzam PIĘKNY :D Cały dzień mi wesoło było :D Sama nie wiem z czego :P Pooglądałam zdjęcia z mojego dzieciństwa ;p na naszej-klasie dałam 4 fotki ;P W ogóle cały dzień się uśmiechać… moim przypadku niemożliwe :P iść spać z bananem na buzi

Wczoraj w szkole to samo :D z rana taki uśmiech :D Jak to Ewa stwierdziła :D Wesoło mi było… do czasu maty. Na macie już mnie głowa bolała od pierdolenia tej baby :/ I tak nic z tego nie rozumiem, choćbym jej słuchała ehh.. :( potem już reszta dnia nudno zleciała, więc co ja się będę rozpisywała…

Dzisiaj do szkoły się nie wyrobiłam na busa i nie było mnie na bioli :P
Heh widziałam dzisiaj Signa... i sie tak obróciłam za nim.. a ten też sie patrzał to ja odrazu spowrotem głowe przed siebie :D i się zaczęłam śmiać :D
Potem na dworcu w Miko jakiś koleś mnie zaczepił... Nie wiem co to za typ, tak wyglądał dialog:
On:Cześć
Ja:Cze... ...
On: Czego słuchasz?
Ja: inteligentnie mu odp: muzyki...
On: A co to za muzyka?
Ja: Nie wiem co to za rodzaj ...
On: A gdzie mieszkasz?
Ja: A co Cie to interesuje?
On: Nic tak pytam...
Ja: To Cie to najmniej powinno interesować! < poszłam oburzona>....
Miał ok 20-22 lata.. ehh co za ludzie! Co go to interesuje...

Ok kończę :)
Jako dodatek do notki dodam pare linków do filmików co mi dała Ewcia na gadu :D Te które mi się podobały podam, więc zaczynam :P

http://www.zedge.net/videos/41082/drawings-video/
http://www.zedge.net/videos/40887/new-sex-style-video/ ten najlepszy wg mnie ;d
http://www.zedge.net/videos/40835/these-thinking-video/
http://www.zedge.net/videos/40731/damn-shit-video/


Komentuj(5)
• godz: 23:10 data: 2008.04.4
Wycieczki z aparatem...:)


Kuuurde jak ja dawno nic nie napisałam :D a ile czasu już po świętach jest :P
W Wielkanoc byłam u babci w Mikołowie, a w Poniedziałek byłam w domu tyle, że przyjechała babcia na obiad do nas;) a popołudniu Pani Grażyna przyszła na imprezkę :P Oczywiście na dworze mróz był, ale u nas i tak idioci z pedałówki i jeden z gimnazjum musieli oblać ludzi… mi rękaw tylko pojeb polał ehh… niech ma dziecko frajdę..:) A tak to święta szybko zleciały i bardzo dobrze:)

We wtorek przejechałam się do Auchanu z nudów kupiłam sobie Sandwicha :P W domu oczywiście przez pierwsze 3 dni Sandwich chodził na okrągło, bo wszyscy chcieli :P ale co tam… sandwiche są mniam…:D

W środę już niestety do szkoły trzeba było iść :( skończyło się to co dobre:P w środę nic się chyba ciekawego nie działo, bynajmniej ja już nic nie pamiętam :D Pamięć zawodzi^^ ooo…. Już pamiętam :D pisaliśmy spr z poloka i wszyscy zrzynali jak idzie, bo Pani Włodarz jako wice dyrektor była na pogrzebie chłopaka z naszej szkoły….a nas pilnował pan Wypiór :)))

W czwartek jaja sobie z klasą robiliśmy :D Skorzystaliśmy z okazji, że babki nie było przez prawie całą lekcję to sobie dzwoniliśmy, do byle kogo :D Najpierw do Artura :D i się uśmialiśmy z niego, bo się tak zająkał i rozłączył:D Do Ewy się nie dodzwoniliśmy wcale^^ pojechała se do kina do SCC :P Jakieś chujowe nagranie było przed pocztą :P u Gumera podobnie jakaś śmieszna muzyczka^^ Potem do czikusia :D a odebrała jej mama^^ a struś się nie kapnął i z textem” Cześć Lola, co tam u Ciebie” :D śmiesznie było :D a na samym końcu było najlepsze^^ Kaczor podał jakiś numer i zamiast do kogoś tam innego, to dodzwoniliśmy się do hurtowni drobiu :DD . Potem sop i do domu :)
Haa widziałam Ewcię^^ z Mateuszkiem była w kinie^^ nie udało jej się ukryć przede mną z kim była^^ :D

W piątek nie było nic ciekawego, po za tym , że mieliśmy historię z jakaś starą prukwą…^^ Tyle co ja w ten dzień wypiłam barszczów LOL ^^ chyba z 4 ^^ bo barszcz jest mniam….! No i potem wreście weekend :D

W sobotę siedziałam sobie w domku, próbowałam Misiule wyciągnąć na pokaz kotów rasowych w Górnych ;) Ale nic z tego bo nie pojechała, choć wcześniej chciała ;) i szukałam z mamą ofert w necie nad morzem;) ale nic ciekawego nie znalazłam.

W Niedzielę rano na chwile do kościoła, ja sobie z aparatem polatałam, w obrębach kościoła :P pare fot pocykałam, a potem na Plac Autobusowy na 69, żeby dojechać na pokaz kotów rasowych ;)) Jej jak tam ślicznie było, te koty były mrrrr…. Były cztery koty z rasy która mi się podobała, czyli Maine Coon ;) Hortensia, Daffi,Effi i A-Rusty ;) ale była też rasa, która mi się spodobała też. Były to koty syberyjskie:D Akbar i Anabel. Tych kotów tam było chyba z 20 w sumie :) nie wygrała moja kotka, na którą głosowałam, ale wygrała inna taka śliczna Amanda – Święty Kot Birmański. Hehe robiłam zdjęcia aparatem, a jeden facet do mnie z textem „ Kronika Łaziska” , Ja” Nie” i się uśmiałam ;)).
Dzień uważam za super spędzony i cieszę się, że tam pojechałam ;) wyniki z robienia fot z tego dnia można zobaczyć pod adresem: http://picasaweb.google.pl/kuleczka91/PokazKotWRasowych30032008AziskaGRne

W Poniedziałek poszłam do szkoły na 8.20 ;) Widząc tak piękną pogodę stwierdziłam, że nie warto siedzieć w tej szkole do 16, więc mi Madzia napisała zwolnienie z 2 ostatnich wfów :D i jeszcze stare zaległe usprawiedliwienie za 3 dni :D Wszystko pięknie poszło, facet się nic nie czepiał :P Asia by została sama na wfie, ale zwiała ;) i powiedziała o tym wychowawcy, że nie przyjdzie ;)) W busie z Asią i Piwem było śmiesznie :D W Poniedziałek napisał do mnie nie jaki Emil. Miałam popołudniu iść z aparatem na dwór, ale przegadałam z Emilem pół dnia na gg :P Nie powiem zdążyłam go polubić ;) wkońcu z tego samego znaku zodiaku to i charakter podobny do mnie^^ Więc mój dzień się przeważnie opierał na siedzeniu przed komputerem :P Noo i jeszcze z mamą ofert szukałam znowu :P znaleźliśmy pare ciekawych ;)

We wtorek pisałam sprawdzian z fizy :) na sopie piłam sobie herbatkę i rosołek :P a na wdż… ja z Ewą zostałam sama wśród 8 synków… ale na szczęście ja się wypiszę w następnym tygodniu z tego bo po cholere mi taki przedmiot jak wychowanie do życia w rodzinie o.O jedno i to samo już od 5kl słucham w kółko, zresztą ja tej baby i tak nie słucham…Po powrocie ze szkoły zjadłam szybko obiad i poszłam z Eweliną na Skałki i hałdę :D porobiłam sobie zdjęcia z Eweliną ;)) fajnie było, wreście mam zdjęcia takie które chciałam :D Dzień był udany:)

W środę nic ciekawego prawie się nie działo, jedynie mnie zastanawia jedna rzecz, dlaczego facet oddawając mi spr zawołał mnie nie po imieniu a jako „smutna” heh zastanawia mnie to … :))
No i potem reszta dnia już była zepsuta, bo się całe popołudnie kłóciłam z Emilem o wczorajszego sms’a! Ehh brak słów miałam na niego. Nie rozumiem takich ludzi, którzy jednego dnia są aż tacy słodcy, że by Ci za przeproszeniem mogli do tyłka wejść z tymi słodkościami…a drugiego dnia tak choćbyś z całkiem innym człowiekiem rozmawiał. Już mi nerwy całe puściły i „jechałam” po nim równo, zresztą on po mnie też!...A ja nie chciałam się z nim pokłócić :((…

Wczoraj pierwszy był wf ale nie byłam na nim :P bo w Górnych czekałam na Madzię ;) i potem pojechałyśmy razem do szkoły;) Lekcje były nudne w szkole jak zwykle :P a na sopie z Madzią sobie zrobiliśmy restauracje :P Ona zupke chińską^^ ja herbaty, rosołek i w ogóle :P a potem na kółko fotograficzne z Ewą :) Panu wreście pokazałam cząstkę zdjęć jakie zrobiłam i uznałam za ładne :) Spodobało mu się pare, a w paru mi powiedział co mam zrobić żeby dobry efekt był ;)
Popołudniu się pogodziłam z Emilem… i dobrze… jak na razie wszystko jest ok.! :D Oby tak dalej;)

Dzisiaj zaspałam do szkoły… zamiast wstać o 6 to się położyłam i wstałam 6:36 :/ i się nie wyrobiłam.. ale kij z tym napisze się usprawiedliwienie, że byłam niby u lekarza^^ :D W szkole nic nie robiłam :P jak to ja… ^^ a Po szkole umówiłam się z Ewcią, żeby iść porobić zdjęcia ^^ najpierw porobiłam sobie kilka na moim osiedlu, a potem z Ewą na Wierzysko i na Skałki :) Super było ;) Dzień uważam również za udany :)) Zdjęcia moje i Ewy można zobaczyć pod adresem:
http://picasaweb.google.pl/kuleczka91/SkaKiZEwci04042008

PS: NIE WSZYSTKIE SĄ MOJE! WIĘKSZOŚĆ AUTORSTWA EWY, ALE MOIM APARATEM :P

Komentuj(3)
• godz: 17:40 data: 2008.03.22
Wagaryyy..... :P

Dawno nic nie napisałam, bo hmm.... nie miałam czasu, a ogólnie rzecz biorąc lenistwo mnie ogrania :P Święta już prawie się zbliżają, jutro już Wielkanoc... a mnie grypa chyba bierze :D No ale wszystko to przez Madzie :P To Madzia była chętna na baje :PP tak skrótem opisze co robiliśmy ;)

W piątek nie poszliśmy, boo... była fiza xD i polok xD z Fizy miał pytać, a z poloka na pewno by też zapytała :P i w ogóle komu by sie chciało na 7.30 wstawać, żeby na angol iść ;p w piątek byliśmy w Silesi, Po drodze zrobiłam sobie zdjęcia 3 pomników i spodka :) a potem do Silesi. W SCC zasmucił mnie jeden fakt :P chciałam sobie zrobić zdjęcia tych kotków co były w zoologicznym...ale już zostały chyba wykupione...no i nie ma zdjęcia :P następnie chciałam fontannę, bo ona tam tak super wygląda...ale znowu nic z tego, bo o 16 akurat w ten dzień był organizowany pokaz mody i całą fontannę zasłonili.. to sobie połaziliśmy tak po SCC i potem do domu....

W Poniedziałek byliśmy znowu w SCC i znowu z aparatem^^ i z Alą :)) Najpierw pojechaliśmy do Miko 69-ną, a potem czekaliśmy na spóźnioną 29-nę. Potem pojechaliśmy tramwjem do SCC. Tam połaziliśmy najpierw o sklepach z ubraniami, bo Ala chciała kupić sobie jakąś bluzę:) ale i tak wyszło, że w Cropie sobie tą bluzę kupiła:) fajnie jej pasowała. Ja przy okazji pokręciłam sobie fontannę^^ i pare zdjęć porobiłam :D Potem na tramwaj znowu. Madzia z Adą miały wcześniej busa to pojechali sobie 810 do Miko, żeby zdążyć na 605 ;p ja sobie poczekałam na 29^^ i w Miko byłam może z 10min na dworcu jak dopiero 605 przyjechało :P Ja je zauważyłam dopiero jak do busa wchodziły ;p
We wtorek spotkaliśmy się w 69 z Magdalenką^^ Pojechaliśmy najpierw do Miko. Potem zobaczyliśmy, że następny bus na Gliwice jedzie późno wiec poszłyśmy pieszo do Auchanu, bo Madzia miała potrzebę^^ a potem tak na sklep pooglądać co nieco i znowu z powrotem pieszo do Dworzec w Miko w deszczu ;p ^^ się okazało, że nasz bus 294 jedzie za 10 minutek to grzecznie poczekaliśmy^^
Busy jak busy wiadomo zepsuć się mogą^^ ale tym razem co innego :D Boże taki nieszczelny bus :D masakra tak siedzę i patrzę, a tu na jakąś babę woda z góry leci :D za chwilę patrzę, a na mnie i Madzie to samo… ale busy mają….szook….:P ale i tak miałam ubaw :D wsiadła do busa jakaś baba i patrzymy se siadła niedaleko nas miała pakunki 2 normalne reklamówki z zakupami i jedną świąteczną z Bożego Narodzenia xD no to se myślę komuś prezent kupiła może już na święta, fakt, że nie ta torebka jak już xD^^ Ta ciamajda położyła to na siedzenie i poszła bilet skasować, jak autobus szarpnął to jej to zleciało na dół xD jak potem przyleciała po to haha :D Wszystko sobie podźwigała z ziemi i stoi i zaczyna pierdolić sama do siebie xD caluśką drogę tak nadawała :D miałam z niej ubaw z Madzią :D Chciała wziąć tą torebkę świąteczną i jej się ucho ujebało no LOL :D miała w środku jakiś sznurek to związała to z tym sznurkiem w środku i luuz :D potem się skapłam, że u niej to była siatka na zakupy, a nie żadne prezenty^^ w połowie drogi się jej przypomniało, że zapomniała sobie wysiąść pod Hutą xDD, a my już byliśmy busem na Zawiści ^^ w Wyrach oczywiście do busa wsiadło przedszkole ;p co za dzieci… my to z Madzią mamy szczęście, że co jedziemy gdzieś na baje to jakieś dzieci z podstawówki wsiądą do busa xD Nasza ukochana pani zamiast wysiąść w Mikołowie na dworcu wysiadła pod kinem ;p nie wiem po co ona poszła w stronę rynku, może do wieczora znalazła swój bus :P

W Mikołowie poczekaliśmy sobie na 655^^ Madzia poszła sobie tabaki powciągać, alee zimno było :( ja nie chciałam, bo się troszkę nie za fajnie czułam. Potem pojechaliśmy na Zgoń Pętla^^ haa w Zgoniu było zimno i deszcz padał, to stwierdziłyśmy, że nie będziemy marznąć na dworze i nie będziemy wysiadać z busa^^ a kierowca do nas z textem „ A wy czemu nie wysiadacie” no to dźwigłam sobie zad i wyszłam grzecznie z busa :D, ale zapytał jeszcze „ A gdzie wy wysiadacie” , Madzia mu odp: „ w Mikołowie”,
Kierowca: „ aaa to wy tylko tak się przejechałyście” :D My: „noo” :P Jechało prędzej 29 to nam powiedział „ Jedźcie sobie 29, jest prędzej w Mikołowie” to poszłyśmy, patrzcie jaki miły kierowca :DD
Więcej takich…:)) w 29 pod szkołą wsiadła baba z TI….ale na szczęście nie zauważyła nas..uff…:))) ale byśmy miały u niej przegrane :P potem od razu do domu miałam 45 i sobie nią pojechałam :)) no nie powiem dzień nawet fajny i śmieszny trochę, tylko pogoda do dupy… :P

W środę już poszłam do szkoły… :) Bo się stęskniłam za Bubusiem noo xD tylko z nim się da fajnie pogadać w budzie i przy tym jaja fajnie lecą ;) ale i tak dzień w tej budzie był nudny… a ja prawie, że mówić nie umiałam :D haha :D Madzia bidula sie rozchorowała noo :D do lekarza poszła hehe :P bosz masakra :PP W budzie oczywiście większość osób leje z Ewy, że dalej kaleke udaje ^^ jejQ ja se też ubiore bandaż i będę cały tydzień z tym łazić ^^ na fizie mnie ta małpa do tablicy wybrała ehh… dobrze, że na sam koniec lekcji:) no i wreście wolne się zaczęło :P
W czwartek musiałam iść do spowiedzi ehhh..mi się tak chciało wstawać… Potem poszłam spać dalej a potem byłam sobie u fryzjera :P nowy image i w ogóle :P tylko grzywke wolałam dłuższą no ale trudno już… odrośnie :P Wczoraj byłam w Auchanie z rodzicami tak na zakupach małych ;p a dziś siedzę i się nudzę i dlatego piszę notkę :D

Komentuj(1)
• godz: 22:10 data: 2008.03.6

Natkło mnie jakoś, żeby note napisać ^^ może dlatego, że stwierdziłam, że dawno żadnej noty nie napisałam :D a pare się rzeczy wydarzyło w moim życiu^^ :D

W czwartek, tamtego tygodnia umówiłam się z Adamem na „spacer” ale mi to spacer o.O on nie szedł spacerkiem tylko zapierdalał nad jakieś jezioro, ale kij z tym. W pewnym momencie będąc w lesie stwierdziliśmy, ze chyba by trzeba było wrócić ^^ zaczął szukać ścieżki powrotnej^^ hah z moją lampą błyskową…. Całą droge mi mówił o dzikach nosz masakra :D myślał, że mnie może wystraszy pff…;)) Jak wyszliśmy poszliśmy na stację JET bo nas suszyło troszkę ;p w tym czasie mama mi esa napisała gdzie jestem^^ ja jej napisałam, że w Miko^^ i że zaraz mam busa, a bus dopiero 19:19…. Czyli za pół godziny^^ trudno :P poczekałam sobie ;)) w domu byłam przed 20stą.

W piątek hmm nie pamiętam co robiłam :D tak samo jak i przez weekenda haha :DD Pamięć zawodzi :D
W Poniedziałek, miałam zamiar z początku iść na rekolekcje, a potem do budy…ale… był spr. z niemcola iii wolałam go pisać z klasą, bo wtedy są szanse na korzystanie z pamięci zewnętrznej przenośnej czyli popularnie zwane ściągą :] W poniedziałek także…siedziałam na Ti i stwierdziłam, że napiszę sms’a do Adama, że to nie ma sensu takie „chodzenie razem”
Bo nie dość, że to śmiesznie wygląda to jak dla mnie nie ma sensu, bo ja takiego magnetyzmu nie czułam już:)), nie odpowiadał mi także jego charakter, jest inny. Fakt ja też mam swoje wady jak każdy człowiek, ale mi taka osoba jak Adam nie odpowiada! Jedna rzecz jaka jest najlepsza w tym wszystkim, że napisał że go wyręczyłam :DDD i w ogóle obydwaj ucieszeni z tego faktu no LOL :P śmieszne, ale prawdziwe :P Potem coś tam jeszcze na gerze chciał Adam, ale nie wiem co, bo nie miałam ochoty z nim gadać;) to ten pojeb Bryłka mnie co chwile wołał, już miałam mu ochotę powiedzieć, że na głos psa nie reaguję :))) ale nie odzywałam się w ogóle :)) się tylko przeniosłam obok Buby, bo on jest przynajmniej normalny :))

We wtorek postanowiłam sobie zrobić wolne :D iii z Bubą i Madzią się umówiłam na dworcu w Miko na 9.00 :)) ehh Madzia mogła coś wcześniej powiedzieć, że ma pomysła, żeby do kina jechać to może i bym coś kasy więcej skombinowała…no i Paweł, by też wziął. No nic czekaliśmy na dworcu na busa, żeby zajechać do Buby po kase. Buba z Madzią postawili mi bilet do kina:)) Potem po bilety katowicke, żeby podjechać z dworca w Kato do Silesi. Z Rudy Śl. Pojechaliśmy chyba 120 busem do Katowic na dworzec. Ja pierdole jak tam zimno masakrycznie było! zimniej niż w Mikołowie i Rudzie! No nic podjechaliśmy pod Silesie i wpadliśmy pierwsze co do zoologicznego pooglądać :))) jej … ja myślałam, że się tam od szyby nie odlepię widząc, za szybą dwa małe śpioszki…hmm ciekawe co to za rasa tych kotów była… uszka takie rysiowate a reszta ciała tak łądnie umaszczona…mmm….myślałam, że się rozpłynę : )) nic tylko brać i spierdalać! :PP potem poszliśmy szukać Kina xD Madzia na ruchomych schodach powiedziała, że ma lęk wysokości i nie spojrzy w dół :P Okazało się, że się trochę spóźniliśmy ;p seans się zaczynał o 11 a my byliśmy 11:15 :) kupiliśmy bilety na Lejdis i potem poszliśmy pospacerować po Silesi. Zahaczyliśmy o Empik, o salon z grami^^ i tam Madzia se wciągła tabaki troche ;p ale poszliśmy stamtąd bo był tam ochroniarz, w kiblu okazało się, że za dużo osób tam chodzi, ale szybko znaleźliśmy inne miejsce. No kurde jak mnie tam wziąło na rzyganie…dobrze się zaciągłam ;p a potem to mi się wydawało, że mi się zimia rusza pod nogami :D obraz było widać normalnie, ale zdawałomi się choćbym się na boki ruszała :P Na schodach ruchomych to tak jakoś dziwnie się jechało ;p poszliśmy na fontannę sobie usiąć na jakieś 10minutek może, tam mi szybko to wszystko przeszło. Jakbym wiedziała, że tam tyle róznych fajnych rzeczy jest do pocykania to bym aparat z domu wzięła :)) Potem już nam się znudziło te chodzenie i poszliśmy sobie siąść w wygodnych fotelach ;p posiedzieliśmy z 15min i potem Madzia poszła kupić Popcorn, Colei Nachos :)) i poszliśmy do kina. Najpierw oczywiście 30min reklam…a potem film….Film nie powiem texty fajne miał :D a trochę to takie pogubione było… ale nie było źle :)) Buba wrzucał Madzi popcorn do stanika xD Po filmie wszyscy z bananami wyszli :D Madzia chciała w tym korytarzu znowu se tabaki powciągać, aleee ludzie się za dużo czasu pierdolili zamiast iść to gadali…
Dali sobie spokój z tym:)) Ja i tak bym już nie chciała, bo bym potem w tramwaju i busie rzygała… Odwiedziliśmy jeszcze kibel i potem na tramwaj:)) Potem 29 do Miko i z Miko 45 do domu prosto:))

W środę miałam nie iść do szkoły, ale stwierdziłam, że jednak pójdę. Boshe, ale ja w szkole głupotę zrobiłam :/ przed lekcjami ja Buba i Madzia poszliśmy sobie znowu powciągać tabaki… Buba tam był spłakany :DD haha łezki mu normalnie leciały, cały czerwony :P
Madzie też łapło, a mnie za chwile też. Kuuswa na angolu był sprawdzian, ja myślałam, że się tam normalnie zrzygam na te biurko.. pół lekcji próbowałam dochodzić do siebie, żeby mi się samopoczucie poprawiło. Na początku lekcji stałam pare min w oknie….bo mi gorąco było, a potem tak nagle, aż mnie dreszcze przechodziły…Madzi przeszło po angolu, Buba był się wyrzygać xD a ja dalej to samo miałam…potem mi już cały dzień było to zimno to ciepło i tak w kółko. Na polku dostałam kape :D bo grałam z Bubą w kreski na kartce i baba to zauważyła, ale powiedziała, ze gramy w kółko krzyżyk :P Buba się odratował bo coś tam jej powiedział, a mnie o jakieś ciulstwo zapytała i nie wiedziałam ;p ale kij z tym :D Madzia też na Poloku kape dostała, bo nie umiała Bogurodzicy :D Na fizie Madzia wybrała Ewe do odpowiedzi :D ta kape dostała :D, a Agatka madrowała i też poszła Lol :D ale ja kapy nie dostałam :P nawet nie wiem co dostałam :P ale się odratowałam :P oczywiście znowu troszke śmiesznie było:)) Popołudniu się nadal źle czułam i poszłam spać…obudziłam się znowu to samo…ehh…

Dzisiaj rano się dobrze z początku czułam, ale potem jakoś znowu to samo wróciło :(( w szkole znowu mi niedobrze było i zimno też…ale wytrzymałam :)) haha widze, że nie tylko ja tu robie poranne rozgrzewki – biegi :D na przystanek, aby się na busa wyrobić :DD hah mój sąsiad dzisiaj też popierdalał na autobusa ^^ ja teeeż ale zdążyliśmy :D Dzisiaj w tej szkole prawie nic z lekcji nie miałam, miałam 2 godz z pojebaną babą z angola z pierwszej grupy :D LOL Asia jest dupna :D wzięła lusterko Ewy i jej po ryju zaczęła świecić :D ta się wkurwiła i chciała wziąć Asi te lusterko, ale Natalii i Ewie udało się je ukryć :D potem znowu Sop z 1 grupą, nasz niemcol, babka oddawała sprawdziany, no dostałam to co chciałam, czyli 3 ;p i potem 2 nasze sopy :)) po sopie było rozpoczynające kółko fotograficzne :)) Postanowiłam chodzić, może mi się uda rozwijać swoją pasję :))) Nie będzie źle :)) a tak to już nic nie mam do powiedzenia poza tym, że nadal się fatalnie czuję :(( temp mam 37.1 czyli stan podgorączkowy :)) mogłoby mi się tak do rana pogorszyć…to bym do szkoły nie poszła…ale to są tylko marzenia…już napisałam Karolinie, żeby mi rozw. Zadania z angola wlepiła na gadu bo dlugo nie wytrzymię w tym stanie…napisała, ze wklei no zobaczymy, na ile się sprawdzają jej obiecanki :P Ja spadam spać…:)) do zobaczenia

Komentuj(2)
• godz: 06:47 data: 2008.02.25

Niektórzy już się o notkę upominali, więc ją wreście napiszę. Ja chciałam napisać z całego tygodnia notę, bo będzie o wiele ciekawsza, a nie na jeden temat i pod presją. A na jaki to się zaraz na początku wszyscy dowiedzą, z tych co nie wiedzą o co chodzi:)

W poniedziałek po lekcjach poszłam, na korytarz z Adamem, wyjaśnić sobie tylko jedną rzecz. Oczywiście ja nie wiedziałam, że zaraz obok będą paparazzi – Ewa i Artur. Prawie trafili na moment pocałunku heh…no jakby się Ewa nie zaśmiała, to byśmy się nie kapli,
że ona tam w ogóle jest. Z drugiej strony też była ciekawa, bo… ja jej cały czas ściemniałam, że ja z Adamem nie ten tego… :P Alee wtorek to już była masakra pomału heh.. oczywiście wszystko paple Ewa i Artur musieli rozgadać klasie o.O no jak małe dzieci….. gorzej niż w pedałówce…ale stwierdziłam, że jak będę zalewać ich podtexty itd. to będzie lepiej i tak też było :) Klaudia z Madzią były normalne, Natalia też :)) w środę już było normalnie uff…. :)))
W środę mieliśmy PO ^^ hehe nie udało się facetowi mnie na ściągach złapać :D:D ślleeeepy jest :DD patrzył w dobre miejsce, a nie dojrzał hehe :)))) W czwartek sobie zrobiłam wolne, można powiedzieć^^ zapiałam się na dyżur^^ Ja, Ewa, Madzia i Pawełek :D Madzia chciała Gumera, ale ja nieeee ja wole Bubusia ;)) Dobra w czwartek o mało co i bym zaspała sobie :)) Ewa mi pomogła wstać sms’em! :P się nie wyrobiłam na mojego busa 45 ^^ iii widziałam jak ładnie mi odjeżdża ^^ ale za 2 min jechał 709 i sobie nim pojechałam do Górnych^^ a z Górnych razem z Ewą do budy 29ną ^^ :D mieliśmy 5min spóźnienia :)) Do budy Buba przyniósł laptopa, ale cóż z tego jak nawet nie mogliśmy oglądać :/ bo sprzątaczki powiedziały, że nie wolno… a tak byśmy sobie coś pooglądali…. Ja już prędko na taki dyżur się nie zapiszę… wkurwiające było te otwieranie i zamykanie drzwi na dwór tym co szli na wary, albo i zapalić :/ albo otwieranie szatni…. A tak w ogóle to tam same nudy były prawie, jedynie flirt był ciekawy^^ Z obowiązków co mieliśmy do roboty to : pilnować porządku na świetlicy, przy wejściu i w szkole :)) potem doszło posprzątanie Sali gimnastycznej, parkingu szkoły…zanieść na ksero rzeczy :)) etc. Ja już bym wolała siedzieć na tych lekcjach, niż tam tak się nudzić ://… Po szkole jakbym kończyła o 13.25 to miałam się spotkać z Adamem…no ale tak wypadło, że się nie spotkaliśmy. Przełożyłam to na sobotę.
W piątek stwierdziłam, że znowu sobie pojadę 709 do budy^^ iii… w busie był mój miodzio sąsiad Korcz :D hehe chyba sobie zacznę jeździć tym 709 ^^ :D ale za to 29 się spóźniło….i mi odpadło 10min lekcji angielskiego^^ :D potem z bioli sprawdzian, ale mnie Baron wkurzył :/ nie no :/ ja mu dam moją ściągę na sprawdzian, a sama nie będę miała o.O no chyba go pogięło… sorry, ale trzeba było sobie ją napisać, a nie sępić potem na szybkiego, jak ja miałam ściągi powyliczane jedynie dla friendsów:)) sprawdzian z histy też był głupi… taki bez sensu :/ nie podobał mi się nic, a nic. Na polaku pisaliśmy dyktando jakieś… „ażurowy abażur xD” dzień był taki sobie…. w drodze powrotnej do domu^^, a konkretnie na przystanku pod szkołą…czekał na mnie Adam…kurcze jak on mnie wkurzył troszkę…na złość mi robił. Jak ja nie lubię jak mi ktoś patrzy prosto w oczy, albo ja mu mam patrzeć, po prostu tego nie lubię, to mnie rozprasza i dekoncentruje, a ten mi specjalnie chodził łukiem przede mną i mam się patrzyć w jego stronę ehh..://

Jak już wcześniej wspomniałam to w sobotę byłam umówiona z Adamem :)) 15:11 miałam busa do niego. Gdzieś ok. 15:30 byłam u niego na przystanku, czekał na mnie :))) Potem poszliśmy do niego do domQ^^ Fajną ma psiinkęę :D Boni^^ szłodka :)) Wymęczył mnie kurcze no :D nie ma to jak się pobawić łaskotkami^^ :D a pootem tyyylkooo pić i pić :D Chyba 1.5h tam byłam u niego :)) tym razem mi się lepiej podobało niż ostatnio :)) Potem musiałam jeszcze w drodze powrotnej wstąpić do Tesco w Miko :)) bo mama chciała pomidory ;p Poszłam heh…wielkie te Tesco mają, najlepsze było te szukanie wagi^^ się okazało, że mają przy kasie wagę ^^ a ja se tak przy okazji sklepa pozwiedzałam, bo od czasu otwarcia jeszcze mnie tam nie było :))) wielki sklep…:)) Potem musiałam jeszcze 40min czekać na busa :// bo wcześniej nic nie jechało. Pojechałam sobie busem 45 z nudów bo miałam jeszcze 20min czasu na przystanek: Szpital Mikołów ^^ z tam tąd sobie poszłam na przystanek i czekałam grzecznie na busa^^ :D co za down ze mnie :D Na wieczór na kompa weszłam :)) popisałam z Adasiem, z Karolinką z Ludwisiem :)) a potem spać do 10 :))

Wczorajj taka ładna pogoda była, i myślałam sobie, że sobie chyba no lowelek pójdę^^ :D normalnie mnie aż ciągło^^ :D ale stwierdziłam, że samej mi sie nie chce hehe :))) Pozdro 4all.

Komentuj(4)
• godz: 21:42 data: 2008.02.17
Hmmm:)))

Jak już Agatka nalegała to napiszę jej tą notkę :P w prawdzie miała być napisana dopiero jutro bo dziś się nie wyrobiłam....ale jak widać uda mi się coś naskrobać jeszcze dziś :)) No to zaczynamy :)

Od paru dni w szkole zauważyłam, że ze mną coś nie tak się trochę dzieje :)) tzn taka inna z zachowania od poniedziałku ^^ zauważyła to jak zwykle Ewa ekhm.... W ogóle ten poniedziałek był chyba najdziwniejszy :D Pół dnia sie do Ewy nie odzywałam :DD tak dziwnie jakoś było... Wtorek Środa już normalnie :) W czwartek miałam iść na tzw. dyżur który jest u nas w szkole :) alee....jak przemyślałam to.... stwierdziłam, że i tak z tych lekcji nic takiego nie mamy :P że nie warto siedzieć na tym dyżurze iii godzine dłużej gnić...bo nam odwołali mate i histe :)) iii na moje miejsce Dawid się wpisał :)) A Środa była zajebista :D Same zjeby mieliśmy z Ewy :DD jak sie na polaku wypowiadała :)) Tylko żałuję, że.... nie nagrywałam jej od początku an dyktafon bo sie dopiero w połowie skapłam :/ a tak by było zajebiaszcze nagranie :))) no cóż :)) mówi się trudno :P Ale...jeszcze na pewno nie raz sie nadarzy okazja :D
W Czwartek caaaluśki dzień sie nudziłam w tej szkole :)) u nas w tej szkole nawet Walentynek nie było :DDD tzn były normalnie....ale nikt się nie pobawił w kartki walentynkowe :P za mało było i poczty wcale nie było :)) Lekcji to ja w ten dzień wcale nie miałam :)) Noo jedynie baba z niemcola zrobiła normalną lekcje....a tak pozatym to nicz :) Piątek przeleciał :)) iii.....Sobota nastała.....^^
A w sobote ktoś do mnie wpadł^^ :D nie nudziłam się wcale :)) wręcz szłodko, miło,ciepło i przytulnie było :))) i dziękuję za ten dzień :*:*:* :)) Szczegółów nie zdradzam :))) Chyba siem zakofffalam.....:)))
Ok papaty :)))

Komentuj(1)



| Lay&html by Ona6668 dla kuleczka91 |











--------------
| Księga Gości |
--------------


.:Zobacz:.
.:Wpisz się:.


...:::Agatka wita:::...



Moje gg: GG: 7673417 7673417














Adoptowałam kotka o imieniu Boniś.


Dodatki na bloga
Adoptowałem kotka o imieniu Kacperek.


Dodatki na bloga


Najbliższe święta:





----------------
| ..Było Minęło.. |
----------------



2010
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień

------
| Linki |
------